Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 1999 Gazety Lekarskiej  Numer 1999-11  Renesans: Wszystkie wdzięki Simonetty 

Historia ciała

Renesans: Wszystkie wdzięki Simonetty

Malarstwo quattrocenta oscyluje pomiędzy dwoma biegunami: z jednej strony idealna geometryczna rekonstrukcja rzeczywistości wizualnej, z drugiej ciepło i urok życia, zachwyt nad człowiekiem.

Maria Rzepińska "Siedem wieków malarstwa europejskiego"

La vita é bella

Data początku epoki w cywilizacji europejskiej zwanej renesansem, oddzielająca mentalność średniowieczną od myśli nowożytnej jest przez większość historyków traktowana umownie.

Termin "odrodzenie" przede wszystkim odnosi się do nowej koncepcji losu człowieka. Rozwój niezależnych miast-państw północnych Włoch i południowych Niemiec, kontakt z zapomnianą przez wieki średnie liberalną tradycją greko-rzymską i ograniczenie władzy kościelnej nad życiem codziennym powoduje zwrot ku indywidualizmowi. Żadna z kolejnych epok nie będzie tak optymistycznie wierzyć we własne siły i niezależność. L'uomo universale tamtych czasów mógłby przemówić słowami Monteskiusza: Rzeczą najważniejszą jest wiedzieć, jak być własnością samego siebie. Wszyscy patrzą przed siebie. Ja natomiast patrzę w siebie.

Świat staje się piękny. Uroda życia - i ciała - staje się najwyższym celem. Nieprzypadkowo więc sztuka renesansu wyrazi się najpełniej w dziełach malarstwa.

Giganci i epigoni

Również podział malarstwa renesansowego jest umowny: korzenie jego tkwią jeszcze w średniowiecznym XIII wieku. Pierwszym wielkim twórcą malarstwa nowożytnego był niewątpliwie Giotto. Potem Massacio, Filippo Lippi, Paolo Ucello, Sandro Boticellli i Perugino: ich nazwiska rozświetlą potężnym światłem wiek czternasty. I w końcu apogeum: Rafael, Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Tycjan wreszcie. Wyróżnia się dwie główne szkoły: toskańsko-rzymską, górującą szlachetnością rysunku oraz wenecką, wsławioną zmysłowym kolorytem.

Wenus przybywa z Florencji

W malarstwie renesansowym zaznacza się całkowicie nowe podejście rozumienia sztuki. Pisano wiele o wpływie ikon bizantyjskich, fresków gotyckich, odkopanych w Rzymie rzeźb rzymskich czy literatury greckiej.

Tymczasem postaci świętych Martiniego czy Giotta, hieratycznie sztywne i upozowane jedynie pozornie przypominają obrazy średniowieczne. Twarze bowiem wyrażają uczucia, a postaci ludzkie powiązane są ze sobą skłonem, gestem, spojrzeniem. Muskularne ciała malowane przez Michała Anioła na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej tchną tragizmem w wielkością losu ludzkiego, na którą nigdy nie zdobyli się twórcy klasycznych posągów. Pogańskie boginki Boticellego - Wenus, Flora i Gracje unoszące się niemal nad ziemią, mają delikatne rysy najpiękniejszych patrycjuszek Florencji.

W obrazach średniowiecznych obowiązywała perspektywa hieratyczna: największa była sylwetka Boga, następnie świętych i aniołów, u których stóp klęczały maleńkie sylwetki fundatorów. Na obrazie renesansowym człowiek ogromnieje, wypełnia całą kompozycję, zajmuje plan pierwszy. Dopiero barok zajmie się studiami martwej natury, zwierząt, krajobrazu!

Malarze pilnie studiują anatomię człowieka; niektórzy nawet, jak Signorelli, Polaiuollo i Leonardo sami robią potajemnie sekcje zwłok. Da Vinci pozostawił po sobie setki rycin narządów wewnętrznych z zaszyfrowanymi komentarzami w swym słynnym lustrzanym piśmie. Analizowano znaczenie gestu, mimiki twarzy, postawy ciała. Zalecano szczególny sposób malowania sylwetki ludzkiej: najpierw szkicowano szkielet, następnie obudowywano mięśniami, przyoblekano w skórę. Obraz właściwy poprzedzały setki studiów. Michał Anioł dłoń Adama wyciągającą się ku Bogu malował 300 razy!

Piękno ciała było odbiciem duszy w nim mieszkającej. Jeśli brzydota - to szlachetna, jeśli cierpienie - to uświęcone. Obowiązywały różne kanony piękna, poszukiwano miary proporcji ciała podług długości stopy, twarzy, dłoni. Kim byli modele? Często - mężczyznami, dlatego czasem zarys niektórych Madonn wydaje się być nieco kanciasty...Piękna swych nagich ciał użyczały kurtyzany. Boticelli tak namalował swą Wenus: z twarzą ulubionej swej modelki, arystokratki Simonetty, ukochanej Wawrzyńca Medyceusza i ciałem bezimiennej dziewczyny ulicznej. Nieszczęsna Simonetta zmarła w wieku 24 lat na gruźlicę: być może to przeczucie śmierci nadaje rysom Bogini Rozkoszy zastanawiający odcień subtelnej melancholii?

Ideał piękna zdaje się zmieniać z wieku na wiek. Madonny Martiniego są smukłe, o czarniawych twarzach, smutnych zamyślonych oczach. Filippo Lippi maluje Dziewicę niczym swą młodą żonę o krągłym ciele i powabnym uśmiechu. Postaci Massacia czy Signorellego są już bardziej masywne. Leonardo portretuje ludzi dojrzałych, obdarzonych silną osobowością. Perugino wyczarowywuje rozkwitłe w macierzyństwie Madonny. Buonarotti maluje ciała nadnaturalnie potężne i umięśnione, prawdziwych herosów. Tycjan wydobywa z mroku opalizujące złotawo pełne kształty weneckich piękności.

Złoty wiek?

Dlaczego malarstwo renesansowe nie przestaje fascynować, dlaczego wciąż przed pancernym szkłem, przed portretem Giocondy gromadzą się tłumy, a przed Uffizi ustawiają kolejki tych z komórkami, aktówkami i w krawatach?

Malarze renesansu stworzyli ponadczasowe wizerunki ciała ludzkiego - pretekstu dostarczyła Biblia i mitologia. Słodycz Madonn Rafaela, wdzięk Dzieciątka Lippiego, dwuznaczny uśmiech młodzieńczego świętego Sebastiana Leonarda... Świat już nigdy potem, w żadnej epoce, nie wydawał się być tak harmonijny, bezpieczny i pogodny - i pełen radości życia.

Monika Świerczyńska-Krawczyk

Sandro Boticelli, Primavera (ok. 1482)

Michał Anioł, Fragment sklepienia Kaplicy Sykstyńskiej (1508-12)

Leonardo da Vinci, proporcje ludzkiego ciała

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04