|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2000 Gazety Lekarskiej Numer 2000-02 Sejm swoje, Senat swoje
Przeciwko lekarzom
W końcu ub. roku Sejm RP zmienił brzmienie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej w części dotyczącej czasu pracy w zakładach publicznych i niepublicznych. W znowelizowanej ustawie znalazło się wiele zapisów ewidentnie niekorzystnych dla lekarzy i środowiska medycznego. Pisałem o tym obszernie w grudniowym artykule wstępnym. Ustawa trafiła następnie do Senatu, który chce uchodzić w mniemaniu Polaków za organ państwowy, którego cechą jest rozsądek i wnikliwe spojrzenie na stanowione prawo. Wszystkie poprawki zgłoszone przez senatorów zostały solidarnie odrzucone przez posłów w głosowaniu sejmowym 22 grudnia 1999 r.
Senat RP zaproponował:
• aby przez dyżur medyczny rozumieć określone czynności wykonywane także w zakładach świadczących pomoc doraźną, • aby do czasu pracy nie wliczać dyżuru medycznego pełnionego także w zespołach wyjazdowych pomocy doraźnej, • aby przepisy dotyczące wynagradzania za dyżury medyczne oraz świadczenie pracy w dniu po dyżurze miały zastosowanie również do pracowników zespołów wyjazdowych pomocy doraźnej, • aby czas pracy pracowników technicznych, obsługi i gospodarczych, pracowników komórek organizacyjnych oraz pracowników niewidomych zatrudnionych na stanowiskach wymagających kontaktu z pacjentami odnosił się także do przyjętego okresu rozliczeniowego, • aby limit czasu pracy nie przekraczający 5 godzin na dobę i przeciętnie 26 godzin i 15 minut na tydzień odnosił się także do pracowników zakładów endoskopii i pracowników na stanowiskach pracy w tych zakładach, jeżeli do ich podstawowych obowiązków należy przygotowywanie aparatury endoskopowej, • aby miesięczną liczbę dyżurów medycznych zmniejszyć z ośmiu do sześciu oraz aby jej zwiększenie było możliwe za zgodą osób pełniących dyżury, • aby przewidywana stawka godzinowa za dyżury pełnione w niedziele i święta oraz dni dodatkowo wolne od pracy przysługiwała bez względu na porę pełnienia dyżuru, • aby w dniu po dyżurze medycznym lekarz był zwolniony z obowiązku świadczenia pracy, zachowując prawo do wynagrodzenia, oraz aby przełożony mógł w uzasadnionych przypadkach zlecić lekarzowi pozostanie w pracy, po zasięgnięciu jego opinii.
Najbardziej bolesne, a co gorsza trudne do pojęcia wydaje się pozbawienie lekarzy prawa do wypoczynku po dyżurze. Bo czymże innym jest tzw. schodzenie po dyżurze? Po nieprzespanej nocy, albo przespanej jak „zając pod miedzą”, lekarz ma poważnie ograniczone możliwości psychiczne i fizyczne, w porównaniu z kolegą z oddziału, który poprzednie popołudnie, wieczór i całą noc spędził w domu. I krótko mówiąc - wyspał się i rano przyjechał do pracy. Trudne do pojęcia jest również to, że posłowie przerazili się, że oto nagle lekarz zachowuje również prawo do wynagrodzenia, czyli otrzyma ze szpitalnej kasy część swojego byle jakiego wynagrodzenia! Walka lekarzy o to prawo trwa od wielu lat. Była wypisana na transparentach niesionych ulicami Warszawy nad głowami dwunastu tysięcy lekarzy. Ślady tej walki znajdziemy bez trudu w stanowiskach samorządu lekarskiego i związku zawodowego lekarzy. Wystarczy sięgnąć po dokumenty dostępne zawsze i o każdej porze dnia i nocy na internetowych stronach Naczelnej Izby Lekarskiej. Wybrani, głosami 135 tysięcy lekarzy, posłowie nie zgadzają się teraz, aby przełożony mógł w uzasadnionych przypadkach zlecić lekarzowi pozostanie w pracy, po zasięgnięciu jego opinii. W codziennej praktyce szpitalnej oznacza to tyle, że... po rannym raporcie lekarskim, ordynator pyta dyżurnego asystenta: Kolego, jak się czujesz? Idziesz ze mną do operacji? Asystent ma w tym momencie propozycję nie do odrzucenia! W scenariuszu bardziej łagodnym ordynator kieruje asystenta do pracy w przychodni przyszpitalnej, gdzie czeka na niego kilkudziesięciu pacjentów do kontroli. Najmniej wie o tym dyrektor szpitala, jeszcze mniej kasa chorych, a już zupełnie nic jakiś parlamentarzysta, który dziarsko unosi w górę dłoń i naciska przycisk jestem za!, na znak jedności ze swoim klubem parlamentarnym, który ciągle oczekuje od niego wierności i posłuszeństwa. Wiem, co mówię, bo byłem asystentem na chirurgii w powiatowym szpitalu przez 12 lat! Wiem, co mówię, bo byłem również dyrektorem szpitala wojewódzkiego przez następne pięć lat! No, nie byłem posłem, więc pytam teraz publicznie, ile zaufania do lekarzy mają posłowie? „Gazeta Lekarska” i 135 tysięcy lekarzy w Polsce niecierpliwie oczekują tej odpowiedzi. Wierzę, że taką odpowiedź wkrótce od polityków dostaną Czytelnicy „Gazety Lekarskiej”. Jeśli nie będziemy wszystkich posłów systematycznie pytać dlaczego głosowali przeciwko lekarzom. W następnym numerze opublikujemy listę 317 posłów, którzy głosowali przeciwko naszym zawodowym interesom. Zapytamy również tych, którzy się wstrzymali od głosu - m.in. Stanisława Grzonkowskiego (AWS), przewodniczącego sejmowej komisji zdrowia i tych, którzy nie głosowali. Marek Stankiewicz fot. autor Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-04-04