Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2000 Gazety Lekarskiej  Numer 2000-02  Historia ciała 

Rokoko: upudrowana lekkość bytu

Dla mężczyzny posiąść,

dla kobiety uwieść!

To prawdziwe motywy,

które skłaniały jednych do ataku,

a drugie do kapitulacji.

Baron Pierre-Victor de Besenval

 

Filozof, prawnik, matematyk Rene Descartes wypowiadając swoje słynne Myślę, więc jestem nie spodziewał się chyba, iż to jedno zdanie wyrazi rozłam, który dokonał się w świadomości i mentalności Europejczyków w wieku XVIII. Byt człowieka zależy od niego samego - nie od nieodgadnionych tajemnych sił. Eksperymenty naukowe dowodzą, iż jest on podporządkowany, podobnie jak zwierzęta, jedynie biologicznym prawom natury. I skoro nic nie czeka po śmierci - ani kara, ani nagroda - dlaczego nie korzystać z uroków życia pełnymi garściami, tu i teraz? Dlatego podstawowym nurtem myślowym staje się libertynizm, który był swobodą jednocześnie umysłu i obyczajów, wynikłą ze sceptycznego, chłodnego, krytycznego poglądu na świat, odrzucającego tradycyjną moralność i obyczajowość, opartą o wiarę i chrześcijańskie koncepcje eschatologiczne, jak pisze Jerzy Łojek w swym „Wieku markiza de Sade”. Po cóż się umartwiać, skoro świat może być tak łaskawy. I jest takim dla bogatego mieszczaństwa i szlachty, dla której kultem staje się pielęgnowanie urody życia codziennego. A zasady moralne? Dobre są dla gminu...

Przykład idzie z góry. Już za czasów Ludwika XIV dwór królewski w Wersalu liczy sobie tysiąc stałych rezydentów, dziewięć tysięcy lokajów, tysiąc interesantów codziennie przybywających do pałacu. Życie codzienne, nawet samego króla, ujęte jest w sztywny gorset konwenansu i niczym w teatrze obserwowane przez dziesiątki widzów. Królewska toaleta poranna - ograniczona do rąk i nosa, bo woda szkodzi! Porody królowej, noce poślubne... Trwa nieustający spektakl i festyn: koncerty Lully’ego, balety z królem w roli Słońca, bale (i ani jednej toalety w całym pałacu).

Wszyscy ci ludzie nudzą się na potęgę. Ujściem dla ich witalności stają się wielkie łowy. Łowy miłosne, celebrowane wyrafinowaną grą, liścikami, westchnieniami, która ma ukryć rzeczywisty chłód serca i pożądanie. Miłość znana śmietance towarzyskiej jest jedynie wymianą dwóch kaprysów i kontaktem dwóch naskórków, kwituje ironicznie Chamfort. Na uroczych obrazkach Chardina rozpierają się na łożach nagusieńkie modelki, które już nawet nie udają Dian Łowczyń. Fragonard uwiecznia scenki z owej parady próżności: skradzione całusy, jaśniejąca wśród krynolin łydka damy na huśtawce, sprzeczki zakochanych.

Wierność i zazdrość są uczuciami mało światowymi. Gardzą nimi modne damy i kawalerowie wyrabiający istne stachanowskie normy: Madame de Pompadour dopracowuje się pięciuset kochanków, caryca Katarzyna - dwóch tysięcy, Ninon Laclos - aż 4959, a słynny Casanova jeno 360, może dlatego, iż z początku kochał czule. Gdzież tam do nich naszym dwudziestowiecznym lwom salonowym...

Przy takich liczbach trudno o drgnięcie serca. O uczuciach zbyt gorących nie może być mowy zwłaszcza w małżeństwach. Małżonkowie są sobie obcy, mieszkają w osobnych apartamentach, widują się rzadko, bawią osobno. Zasadą jest tolerancja, taka na przykład jaką wykazywał Adam Czartoryski wobec Izabeli. Rozwód duchowy dotyczy prawie wszystkich par, metresy i żony znają się zazwyczaj doskonale, faworyty królewskie potężniejsze są od ministrów. Niektóre włoskie intercyzy określają dopuszczalną liczbę kochanków przyszłej małżonki. W Wiedniu dama czuje się obrażona, gdy na bal zaprosi się ją jedynie z mężem.

Krynolina kryła ciążę. Słowo „rodzina” wiało nudą dla jaśnie oświeconych. Ciąża budziła śmiech. Krynolinę wymyśliła pani de Montespan, faworyta Ludwika XIV, by ukryć swój stan. Dzieci, czyli „nie gotowi dorośli” były niewygodnym balastem ukrytym przed rodzicami w osobnych apartamentach. W 1772 r. w Paryżu w domach dla podrzutków umieszczono 40% wszystkich narodzonych dzieci. Sam Rousseau oddał piątkę milusińskich do sierocińca, by w spokoju głosić ideę „powrotu do natury”.

Sztuka miłości była tylko jedną z przyjemności, których dostarczało życie codziennie. Nieprzypadkowo w XVIII w. powstały traktaty tyczące savoir-vivre’u czy gastronomii. Pierwsze kawiarnie, restauracje, domy mody, ruletka i kasyno... Le gout, smak, odnajdywany jest we wszystkich przejawach życia.

Barok, z jego gwałtownymi uczuciami, wiecznym memento mori, pompą i celebrą stawał się przeżytkiem. W okresie rokoko najważniejszą zmianą mentalności był zwrot ku intymności. Ludwik XV żył w innym już stylu od wielkiego poprzednika. Ten przyjaciel kotów, smakosz konfitur i kawy wiedzie życie wielkiego pana, libertyna, ale również domatora. Wymiary stają się mniejsze, lecz bogatsze w ornamentyce, barwy ulegają stłumieniu i wydelikaceniu. Nawet pokoje apartamentów są mniejsze, za to pojawiają się zaciszne buduary i gabinety, które zapełniają się porcelanowymi figurynkami, lustrami i świecznikami. Wszystko to podkreśla komfort i bogactwo. Stroje są zdecydowanie lżejsze, szyte z przewiewnego jedwabiu czy bawełny. Pastelowe barwy podkreślają wdzięk postaci. Przy tak bliskich kontaktach nieodzowne staje się zachowanie pozorów przynajmniej higieny i urody, stąd zlewanie się litrami perfum, a zamiast mycia - codzienna wymiana bielizny. Srebrzyste peruki kryją rzeczywisty wiek i... roje pasożytów, ryżowy puder - wysypkę. Zabawna jest sekretna mowa muszek: przylepione u kącika oka oznaczają rozkochanie, na nosie - śmiałość, na środku policzka - uprzejmość.

Pod koniec wieku zauważa się znużenie tym stylem wytwornie uszczypliwym i wyrozumowanie dowcipnym. Świat, w którym zamiast uczucia rządzi żart, mimo spełnienia odczuwalna jest melancholia, rozkosz mrozi cynizm, a piękno zastąpił wdzięk, okazuje się być pusty.

Jest w filmowych „Niebezpiecznych związkach” taka scena, kiedy pociągająca dotąd za sznurki miłosnej intrygi markiza ściera z twarzy maskę pudru - i płacze.

 

Monika Świerczyńska-Krawczyk

 

J. Ch. Fiedler (poł.XVIII w.) - obraz przedstawiający badanie chorej przez lekarza, który trzyma w ręku typowe naczynie (matula) do oglądania moczu

Puszki cynowe z rokokowymi kartuszami, 2 poł. XVIII w.

 

Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04