
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2002 Gazety Lekarskiej Numer 2002-12 Lekarz u prawnika
Zgłoszony problem
W przychodni rejonowej po dokonaniu zapisów do lekarza sporządzano listę, której jeden egzemplarz przeznaczony był dla lekarza a drugi zwyczajowo wywieszano na drzwiach gabinetu. Miało to zapewniać sprawne przyjmowanie pacjentów i przestrzeganie kolejności przyjmowania pacjentów. Dotyczyło to wszystkich lekarzy specjalistów przyjmujących w przychodni, w tym także psychiatry. Jeden z pacjentów na widok listy z nazwiskami na drzwiach gabinetu zaczął protestować i żądać natychmiastowego usunięcia listy powołując się na przepisy o ochronie danych osobowych.
Odpowiedź prawnika
Przedstawiony problem listy pacjentów dotyczy oczywiście lekarzy wszystkich specjalności. Niemniej jednak wydaje się oczywiste, że w wypadku niektórych specjalistów problem ten wykracza poza kwestię ochrony danych osobowych. Dotyczy to między innymi lekarzy psychiatrów.
Ustawa z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (tekst jednolity Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926) bezpośrednio nie odnosi się do kwestii tego typu listy jak lista pacjentów na drzwiach gabinetu. Z przepisów tej ustawy wynika jednak, że co do zasady nie powinna się ona stosować do takiej listy. Założyć bowiem należy, że na liście takiej umieszczono jedynie imiona i nazwiska pacjentów, bez podania jakichkolwiek dalszych ich danych.
Zgodnie z art. 6 tej ustawy danymi osobowymi są tylko dane zidentyfikowanej osoby fizycznej lub pozwalające na jej identyfikację. Nie uważa się przy tym za takie dane danych pozwalających na identyfikację przy poniesieniu wysokich kosztów.
Z kolei przepis art. 2 ustawy o ochronie danych osobowych określając zastosowanie ustawy wskazuje na przetwarzanie danych osobowych. Co prawda pojęcie przetwarzania ujęte jest dość szeroko zarówno od strony technicznej (zgodnie z art. 2, ust. 2 "Ustawę stosuje się do przetwarzania danych osobowych w systemach informatycznych oraz w kartotekach, skorowidzach, księgach, wykazach i w innych zbiorach ewidencyjnych"), jak i funkcjonalnej, niemniej jednak trudno je zastosować do listy pacjentów na drzwiach gabinetu lekarskiego.
Wydaje się, że lista taka w pełni zasługuje na miano wykazu sporządzanego doraźnie, ze względów technicznych i podlegającego później zniszczeniu, o którym mowa jest w art. 2, ust. 3 ustawy o ochronie danych osobowych.
Zgodnie z tym przepisem zastosowanie w takiej sytuacji miałyby jedynie przepisy rozdziału 5 tej ustawy dotyczące zabezpieczenia zbiorów danych osobowych. Miałyby - gdyby rzeczywiście uznać dane z tej listy za dane osobowe, a samą listę za zbiór.
Jak wcześniej powiedziano, listę pacjentów zawierającą jedynie nazwiska można uznać co do zasady za nie podlegającą wskazanej ustawie o ochronie danych osobowych. W mniejszych jednak miejscowościach, gdzie prawie wszyscy się znają i przychodnia ma niewielu pacjentów, samo wskazanie imienia i nazwiska pacjenta prowadzi de facto do ujawnienia jego tożsamości.
W odniesieniu do większości lekarzy, w tym także specjalistów, nie prowadzi to jednak do żadnych negatywnych dla pacjenta następstw. Istnieć mogą dziesiątki schorzeń i powodów do odwiedzenia internisty czy chirurga. Przy niektórych jednak specjalistach fakt wizyty powodować może niezdrową sensację i spekulacje co do stanu zdrowia.
Nie dotyczy to zresztą wyłącznie psychiatrów, ale także np. seksuologów.
Dla pacjenta może też być niekorzystne ujawnienie faktu wizyty u onkologa. Jak się wydaje wizyty u ginekologa czy dermatologa nie są już tak "niebezpieczne". Pamiętać jednak należy, że jeżeli mówimy o sytuacji małego ośrodka, gdzie wszyscy się znają, to w rzeczywistości pacjent może zostać po prostu rozpoznany i umieszczenie lub nie nazwiska na liście nic tu tak naprawdę nie zmienia.
Inna rzecz, że wskazane obawy i zagrożenia dla pacjenta wynikają niestety z uprzedzeń naszego społeczeństwa. Jak wiadomo, w niektórych krajach i środowiskach posiadanie własnego psychoanalityka należy wręcz do dobrego tonu.
W pewnej mierze w odniesieniu do wizyty u lekarzy psychiatry sytuację polepsza odrębność organizacyjna i oddzielne lokalizowanie poradni zdrowia psychicznego. Oczywiście może też mieć to negatywne następstwa, bo "zarejestrowane" przez społeczeństwo może zostać wchodzenie do takiego budynku...
We wskazanych wyżej wypadkach w rzeczywistości mamy do czynienia nie z niebezpieczeństwem przetwarzania danych osobowych bez zgody pacjenta, ale zagrożeniem dla tajemnicy lekarskiej. Nie ulega bowiem wątpliwości, że tajemnica ta obejmuje stan zdrowia pacjenta i charakter schorzeń czy zaburzeń, na jakie pacjent cierpi. W omawianej sytuacji, w istocie nie ujawnia się ani stanu zdrowia, ani zdiagnozowanego czy nawet podejrzewanego schorzenia lub zaburzenia, ale niewątpliwie ujawnia się ich charakter.
Pamiętać też należy, że ustawa z 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego (Dz.U. nr 111, poz. 535 z późn. zm.) w art. 50 ust. 1 ujmuje tajemnicę psychiatryczną bardzo szeroko, tak że obejmuje ona niewątpliwie sam fakt leczenia konkretnej osoby. Niemniej wydaje się, że i w tym kontekście wywieszenie listy nie zawierającej danych pozwalających na zidentyfikowanie pacjenta nie może być uznane za działanie bezprawne.
Na koniec wypada zauważyć, że oczywiście wszelka dokumentacja medyczna, włącznie z kartotekami, rejestrami itd. podlega ustawie o ochronie danych osobowych i musi być odpowiednio zabezpieczona przed dostępem osób trzecich. Ustawa ta w art. 43, ust. 1 zwalnia jednak z obowiązku rejestracji bazy danych administratorów danych dotyczących osób korzystających z ich usług medycznych.
Edyta L. Wędrychowska
Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego w Warszawie
Powyższy tekst ma charakter edukacyjno-informacyjny i nie zastępuje porady prawnej.
Gazeta Lekarska 2002-12 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|