Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2003 Gazety Lekarskiej  Numer 2003-02  Kogo boi się Unia? 

Eurosonda "Gazety Lekarskiej"

"Gazeta Lekarska" zwróciła się do przedstawicieli środowisk lekarskich "15" z pytaniem:
Czy lekarze w krajach Unii obawiają się konkurencji kolegów ze Wschodu?
Oto kilka pierwszych odpowiedzi.


Lucien Deschartres,
pediatra z Bordeaux, Francja
- Pytanie jest prowokacyjne. Uważam, że nikt nikogo nie musi się bać. Nie widzę żadnego powodu, dla którego lekarze we Francji mieliby bać się polskich kolegów. Wejście Polski do Unii Europejskiej jest tylko logiczną konsekwencją rozwoju politycznego i gospodarczego Europy i Polski, jest krokiem, który nie mógł być zrobiony już w latach pięćdziesiątych, bo tak zdecydowała historia.
Polska medycyna i kultura należą do Europy. Fakty jednak są takie, że ta konkurencja już się zaczęła. Po spełnieniu przez Polskę wszystkich warunków i przystąpieniu do Unii będą oni mieli jeszcze większe możliwości wejścia na gigantyczny rynek unijny. Trzeba uczyć się na dobrych przykładach innych krajów.

Markku Äärimaa,
sekretarz generalny Fińskiego Towarzystwa Lekarskiego
- W Finlandii opieka zdrowotna nie napotyka jakichś specjalnych wyzwań z powodu powiększenia UE. Kiedy Finlandia sama wchodziła do Unii w 1995 r., konsekwencje dla zawodów medycznych były minimalne.
Obecnie fiński system opieki zdrowotnej potrzebuje więcej pracowników, brakuje pewnych specjalistów, zwłaszcza anestezjologów i radiologów.
W latach siedemdziesiątych, kiedy brakowało lekarzy, wielu z nich importowano m.in. z Polski.
Spodziewamy się, że nasza opieka zdrowotna może skorzystać z ekspertów pochodzących z krajów, które będą dołączały do Unii Europejskiej.

Michel Uyttenhoef,
chirurg z La Louviere, Belgia
- Obawiać się? Bez przesady. Pracowałem kiedyś z kilkoma lekarzami z Polski. Jednego z nich zapamiętałem jako bardzo inteligentnego i zdolnego człowieka, łatwo asymilującego się w naszym otoczeniu. Wyjechał po paru latach do Kanady, gdzie podobno zrobił karierę. Ale zapamiętałem również takiego, który nie wiedzieć czemu nie mógł się nauczyć ani języka flamandzkiego, ani francuskiego, a co więcej zaczął swoje kompleksy topić w alkoholu. Ten też już wyjechał, chociaż nie wiem dokąd

Hans Asbjörn Holm,
Norweskie Towarzystwo Lekarskie
- Norwegia nie jest pełnoprawnym członkiem Unii, ale należy do tzw. europejskiego obszaru gospodarczego (EAA). W ten sposób jesteśmy częścią rynku pracy UE w zakresie swobodnego przepływu ludności.
W związku z niedoborem medyków władze aktywnie rekrutują lekarzy z krajów Unii i spoza niej. Fluktuacja kadr lekarskich jest nadal spora. Cudzoziemscy lekarze są mile widziani i to chyba się już nie zmieni, odkąd jesteśmy przyzwyczajeni do lekarzy z innych krajów pracujących w Norwegii. Ponadto, spora liczba lekarzy przebywa na szkoleniach zagranicznych.
Najtrudniejszą barierą do pokonania przez cudzoziemca w Norwegii jest opanowanie języka. Pacjenci często skarżą się właśnie na niedostateczną komunikację z lekarzami, którzy najzwyczajniej nie wiedzą o co im chodzi.

Enrico Reginato,
Europejskie Stowarzyszenie Lekarzy Szpitalnych (AEMH)
- Wszystkie spotkania AEMH poświęcamy poszukiwaniu lepszej integracji naszego zawodu między różnymi narodami. Coraz swobodniejszy przepływ lekarzy dostrzegamy raczej w związku ze szkoleniami lub doraźną współpracą niż chęcią osiedlenia się w jakimś konkretnym kraju. Niektóre państwa wytworzyły nadwyżki lekarzy jak np. Włochy, inne - Francja i Dania mają niedobory.
Szkolenie podyplomowe we Włoszech jest obecnie mocno krytykowane przez lekarzy. Lobby uniwersyteckie nie dopuszcza nawet myśli o radykalnych zmianach. Nie chcę wchodzić głębiej w szczegóły, ale gdyby udało nam się dopracować programu szkoleniowego z udziałem lekarzy z innych krajów europejskich, sytuacja w naszym środowisku znacznie by się polepszyła. Liczymy więc na to, że w przyszłości lekarze spoza Włoch mogą przyczynić się do zmiany naszego prawa i przepisów.
Już wiele razy udało nam się skorzystać z europejskich orzeczeń sądowych. Zrobiliśmy niemało, ale jeszcze więcej przed nami.
Polacy mogą wnieść ważny wkład w to dzieło, bo wywodzą się z historycznego systemu, który opiekę zdrowotną traktował jak służbę publiczną, a nie jak podmiot ekonomiczny.

Ute H. Leutloff-Simons,
NAV-Virchow-Bund, - Niemieckie Stowarzyszenie Lekarzy Pracujących we Własnych Praktykach
- Sądzę, że w Niemczech - po rozszerzeniu - lekarze i dentyści nie będą mieli żadnych poważnych problemów. Już teraz brak lekarzy prowadzi w konsekwencji do problemów w opiece ambulatoryjnej i szpitalnej. Są takie obszary w Niemczech, gdzie lekarzowi pracującemu we własnej praktyce trudno przed odejściem na emeryturę znaleźć następcę. Szczególnie odnosi się to do specjalistów medycyny ogólnej. Ale też szpitale mają trudności w rekrutowaniu lekarzy po stażu, tak więc lekarze z krajów pozaunijnych są mile widziani. Oczywiście muszą spełniać kryteria i mówić po niemiecku tak, aby porozumieć się z pacjentami.
Czy się boimy lekarzy i dentystów przybywających z zagranicy? Absolutnie nie.


opr. Marek Stankiewicz

Gazeta Lekarska 2003-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04