
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2003 Gazety Lekarskiej Numer 2003-02 Lekarze w Unii Europejskiej. Pod górkę
Trwa publiczna dyskusja o korzyściach i stratach w poszczególnych dziedzinach życia gospodarczego i społecznego po zjednoczeniu z Unią Europejską. Brakuje w niej silnego głosu o miejscu służby zdrowia we Wspólnocie.
Nie ma w Polsce, moim zdaniem, poważnej debaty o szansach lekarzy i pacjentów. Nie dyskutuje się w dostatecznym stopniu o przyszłości polskiej medycyny. Politycy zajmujący się kwestiami zjednoczeniowymi omijają trudne problemy polskiej służby zdrowia.
Aktywność samego środowiska lekarskiego w działaniach o poprawę warunków ich pracy jest także niewystarczająca. Ani lekarze, ani menedżerowie ochrony zdrowia nie żądają zabezpieczeń przed nową konkurencją. Nie domagają się pomocy zwiększającej szanse polskich lekarzy na europejskim rynku usług lekarskich.
Są zapóźnienia
W krajach "15" fundusze na ochronę zdrowia pojedynczego pacjenta znacznie przewyższają kwoty znajdujące się w polskim budżecie. W ostatnich 30 latach rządy poszczególnych państw zwiększały nakłady na ochronę zdrowia w sposób znaczący. W 1970 r. w Unii Europejskiej globalne wydatki na służbę zdrowia wynosiły 5 proc. PKB. W 1998 r. podniosły się do 8 proc. PKB. W Polsce wskaźnik ten kształtuje się w granicach 3,6 - 3,8 PKB.
Dysproporcje finansowe są olbrzymie. A mimo to jakość wielu usług zdrowotnych w Polsce nie odbiega znacząco od poziomu europejskiego. Np. chirurdzy polscy wykonują zabiegi na najwyższym światowym poziomie. Zapisane w traktacie zjednoczeniowym prawa mają charakter ogólny. Zasady normujące europejski rynek usług zdrowotnych nie do końca są skonkretyzowane. Oprócz traktatowych zapisów istnieją państwowe systemy ochrony zdrowia, które nie podlegają zbiorowej koordynacji. Unijne akty prawne wskazują tylko kierunki rozwoju systemów krajowych i wspierają niektóre działania państw członkowskich powodujące ten rozwój.
Rynek wymusi jakość
Jakie pułapki czekają na lekarzy w Unii Europejskiej? Jak lekarze powinni przygotować się do nowej sytuacji?
Urzędnicy ministerialni twierdzą, że nic niezwykłego się nie wydarzy. "Wierzę, że sytuacja polskiego lekarza na polskim terenie niewiele się zmieni. Ale można przypuszczać, że wraz z pojawieniem się w Polsce kolegów lekarzy z innych krajów członkowskich wzrośnie konkurencja" - przewiduje Bogusław Suski, wicedyrektor Departamentu Integracji Europejskiej i Współpracy z Zagranicą w Ministerstwie Zdrowia.
Z nową sytuacją i nową konkurencją wiążą się nowe lęki. "Słychać opinie, że lekarze z Unii Europejskiej będą przyjeżdżali z wagonami pieniędzy. Tutaj pobudują sieć klinik i zabiorą nam pracę. Nie spodziewam się tego. To jest czarnowidztwo. Nie spodziewam się jakiegoś wielkiego napływu lekarzy belgijskich, francuskich czy niemieckich." - mówi ministerialny ekspert.
Stawia także pytanie: "Czy konkurencja wzrośnie w ubieganiu się o środki publiczne?" I odpowiada: "Tak." Dodaje jednak: "Ale to już ćwiczymy od 1999 r." Dyrektor sądzi, że dla lekarza nie ma znaczenia czy będzie on konkurował z kolegą z drugiej ulicy czy kolegą z zagranicy. I czy konkurujący z nim lekarz będzie Polakiem czy Belgiem.
Konkurencja sprowadzi się zwłaszcza do weryfikacji umiejętności. Ten, kto będzie zdolniejszy, bardziej pracowity i sprawniejszy w ciągłym uaktualnianiu wiedzy medycznej powinien poradzić sobie w nowej sytuacji. Tych lekarzy będą wybierać pacjenci i u nich leczyć się. Zagrożeni mogą poczuć się hochsztaplerzy i nieudacznicy. Ale oni stanowią margines lekarskiego środowiska. Konkurencja wymusi wyższą jakość i niższą cenę usługi zdrowotnej. "Tak. To jest oczywiste" - zgadza się z tą opinią Bogusław Suski.
Lekarze muszą mieć jednak świadomość nowej, jeszcze nierozpoznanej sytuacji. Generalnie zjednoczona Europa powinna zwiększyć szanse każdego człowieka. Także w zakresie dostępu do leczenia. Pacjenci będą mieli znacznie większe możliwości wyboru. Dyr. Suski zwraca uwagę na to, że: "W krajach członkowskich rynek usług prywatnych jest uzupełnieniem systemu ubezpieczeniowego czy budżetowego. Natomiast u nas dosyć istotną jego częścią".
Strumień pieniędzy, który krąży w Polsce w prywatnym obiegu, także tym nieoficjalnym, może zmienić kierunek. Pacjent, który dzisiaj leczy się prywatnie w swoim mieście lub odwdzięcza się za ominięcie kolejki do specjalisty czy szpitala będzie mógł sfinansować podróż i opłacić leczenie w wybranym ośrodku krajowym lub zagranicznym. Podobnie zresztą większy wybór będzie miał pacjent niemiecki czy holenderski, który będzie mógł zdecydować się na leczenie w Polsce.
Tamy dla obcokrajowców
Mój rozmówca z optymizmem patrzy na krajową konkurencję. Wyjaśnia go następująco: "Szpitale narzekają na to, że kontrakty są za niskie i nie wystarczają na finansowanie działalności. Od kilku lat mamy równość podmiotów świadczeniodawców w ubieganiu się o środki publiczne na wykonywanie świadczeń zdrowotnych. Ilu np. Belgów może tu przyjechać i zgodzić się na tak ograniczone pieniądze, które przewiduje kontrahent?"
Dla lekarzy zagranicznych przeszkodą w przyjeździe do Polski będą nie tylko mizerne fundusze w polskim systemie opieki zdrowotnej, ale także nowe warunki życia i bariera językowa. Bogusław Suski zapytuje: "Ilu znajdzie się obcokrajowców, którzy władają 3 językami: angielskim, francuskim, niemieckim i będą chcieli uczyć się języka polskiego? Język jest jeszcze większą barierą dla nich niż dla nas, którzy coraz powszechniej uczymy się angielskiego i niemieckiego."
W trakcie negocjacji były rozważane sytuacje teoretyczne związane ze swobodnym przepływem lekarzy w obrębie Wspólnoty Europejskiej. Np. do Polski przyjeżdża lekarz niemiecki, który nie zna języka polskiego. Prawo nie zabrania mu tego, żeby otworzył gabinet prywatny i leczył. Żaden urzędnik nie może mu zakazać praktyki lekarskiej. Jego kłopoty będą natomiast związane z pozyskaniem pacjentów, którzy zechcą się u niego leczyć i płacić z własnej kieszeni, a nie z ubezpieczenia zdrowotnego.
W przypadku, gdyby lekarz ten zechciał ubiegać się o finansowanie własnej działalności lekarskiej z ubezpieczenia powszechnego, będzie musiał starać się o kontrakt. I zadeklarować, że obsłuży co najmniej kilka tysięcy pacjentów rocznie. "Bez znajomości języka wątpię, żeby mu się udało przeprowadzić owocne negocjacje - zauważa dyr. Suski. - A odpowiedzialnością dyrektora szpitala będzie to czy takiego nie mówiącego po polsku zechce zatrudnić, czy nie. Na to państwo nie ma żadnego wpływu i państwo tego regulować nie będzie. Ale jeżeli szpital będzie potrzebował milczącego asystenta do trzymania haków podczas operacji, może takiego zatrudnić. Oczywiście, na swoją odpowiedzialność".
Zwycięstwo w konkurencji
Strach przed Unią Europejską i najazdem lekarzy obcokrajowców, zwłaszcza z Niemiec, jest spowodowany niewiedzą i brakiem konkretnej, rzetelnej informacji.
Powtarzam, Wspólnota Europejska niczego Polsce nie narzuca, nie zakazuje i nie nakazuje. Nowa rzeczywistość sprowadza się do nowych warunków prawnych. Pozwalają one na ewolucyjne zmiany. Ich celem jest poprawa funkcjonowania systemu ochrony zdrowia i wyrównanie różnic w stosunku do Zachodu. Także wytworzenie warunków dla równości szans na europejskim rynku usług. Zanim różnice zostaną wyeliminowane polscy lekarze będą mieli pod górkę.
Zjednoczenie kontynentu jest wydarzeniem wykraczającym poza wyobraźnię wielu ludzi, w tym lekarzy. Nie wszyscy Polacy uświadamiają sobie wielkość tego wydarzenia. Nie wszyscy czują się Europejczykami. Nie wszyscy mają świadomość zakresu i charakteru zmian. Niektórzy mają kompleksy wynikające z zapóźnienia cywilizacyjnego i biedy. Myślę, że zdrowa konkurencja wyeliminuje te kompleksy.
Mam nadzieję, że Polacy bardzo szybko zaczną wykorzystywać szansę dziejową i zwyciężać w konkurencji z innymi narodami, w tym na rynku usług zdrowotnych. Polskimi atutami są przedsiębiorczość, pomysłowość, pęd do wiedzy. Wadami są niesłowność, brak odwagi w przyznawaniu się do błędów, także nieodpowiedzialność za decyzje i działania. Dotychczas polscy lekarze pracowali w znacznie trudniejszych warunkach niż ich zachodni koledzy. Są zahartowani i wytrzymali. Przez lata leczyli w ośrodkach gorzej zorganizowanych i gorzej zarządzanych niż na Zachodzie. Teraz powinni wykorzystać swoje atuty i poradzić sobie ze zwiększoną konkurencją.
Grażyna Ciechomska
A jak zmieni się sytuacja polskiego lekarza i polskiej służby zdrowia po zjednoczeniu z Unią Europejską? Czy praca lekarza będzie wymagała jeszcze większego wysiłku niż obecnie? Czy lekarz będzie miał pacjentów? Czy wzrosną fundusze na kontrakty? Czy organizacja krajowego rynku usług medycznych polepszy się?
Gazeta Lekarska 2003-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|