
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2003 Gazety Lekarskiej Numer 2003-02 Lekarz człowiekiem sumienia
Wszystkie pisane kodeksy etyki lekarskiej odwołują się do sumienia jako najwyższej normy moralnej. Żaden z nich jednak nie podaje wyjaśnień, czym sumienie jest. Nie wskazuje też źródeł, skąd można czerpać wiedzę o sumieniu, jaka jest jego istota i jaki jest jego stosunek do obiektywnych norm moralnych.
Tymczasem lekarz w swojej pracy zawodowej rzeczywiście często decyduje i działa w oparciu o osąd własnego sumienia. Wprawdzie w medycynie opracowuje się coraz częściej logarytmy postępowania lekarskiego w poszczególnych specjalnościach i jednostkach chorobowych, ale przecież całego życia nie da się ująć w nawet najlepiej opracowane schematy działania. Trzymanie się logarytmów może uchronić od odpowiedzialności karnej w wypadku niepowodzeń, ale nie zapewni spokoju sumienia. W przypadkach nietypowych lekarz musi swoje decyzje oprzeć zarówno na wiedzy mieszczącej się w logarytmie, jak i na własnym sumieniu.
Jeśli nawet poszczególny lekarz opiera swoje decyzje na ocenie własnego sumienia, to nie zmienia to faktu, że oceny sumień poszczególnych lekarzy mogą się znacznie między sobą różnić. Są np. lekarze gotowi bronić życia dziecka, u których w okresie płodowym stwierdzono ciężkie wady, ale są i lekarze nie wahający się przed zabiciem takiego małego człowieka. Niektórzy lekarze do ostatniej chwili pomagają nieuleczalnie choremu staremu człowiekowi, ale są i tacy, którzy jednoznacznie opowiadają się za eutanazją bądź ją wykonują. I jedni, i drudzy miewają spokojne sumienie.
Każdy człowiek, potencjalny pacjent, ma prawo mieć nadzieję, że wszystkie decyzje i czyny lekarza odnoszące się do niego w chorobie będą obiektywnie dobre. I tak w istocie być powinno; lekarz powinien zawsze działać dobrze. Tymczasem sumienie jest normą moralną subiektywną, wiążącą tylko konkretnego lekarza. Jakie więc są obiektywne normy moralne, z którymi można by porównać subiektywne decyzje oparte na sumieniu poszczególnych lekarzy?
Do obiektywnych norm moralnych można niewątpliwie zaliczyć pisane kodeksy etyczne mimo iż nie wyczerpują one i nie mogą wyczerpać wszystkich życiowych sytuacji etycznych, zwłaszcza trudnych do rozstrzygnięcia.
Do takich norm należą wzorce osobowe - przykłady życia i pracy szlachetnych lekarzy, kompetentnie i z oddaniem służących swoim chorym.
Obiektywnych norm moralnych można doszukać się w filozofiach humanistycznych, niektórych naukach społecznych i w religiach.
Te wszystkie wymienione źródła wiedzy o moralności są dostępne dla każdego, choć nie ma wątpliwości, że aby je poznać, należy podjąć wysiłek osobistego poszukiwania. Dlatego obowiązkiem i podstawowym zadaniem każdego człowieka myślącego, a więc i lekarza, jest wysiłek osobistego poszukiwania oraz wybór najbardziej obiektywnego systemu wartości, a następnie przyjęcie i tworzenie możliwie najbardziej obiektywnej hierarchii wartości.
Otwartość intelektualna lekarza wiąże się z koniecznością nadążania za postępem medycyny. Pogłębianie kompetencji zawodowych jest koniecznością nieodzowną i oczywistą, ale jakże często wiąże się ono nie tylko ze zdobywaniem wiedzy, lecz przeradza się w bezpardonową walkę o liczbę publikacji, o wyjazdy na zagraniczne konferencje, o stopnie naukowe, o stanowiska... Wiele oddziałów szpitalnych i klinik, o wysokim poziomie wiedzy medycznej, staje się rojowiskiem konkurujących ze sobą, zazdroszczących sobie, nienawidzących się, szkodzących sobie ludzi.
Różnorakie perturbacje związane z dokonaną reformą służby zdrowia i działaniem kas chorych, a obecnie z likwidacją tychże, dotknęły nie tylko chorych, ale i wszystkich lekarzy. Część lekarzy skorzystała na reformie. Pozostaje jednak otwartym pytanie, jaką cenę zapłacili i płacą lekarze za ułożenie poprawnych stosunków z decydentami? Ile kłamstw, oszustw, fikcji, pokrzywionych sumień, krzywdy ludzkiej kładzie się cieniem za określonymi działaniami organizacyjnymi? Iluż lekarzy oparło się naciskom ideologicznym i finansowym zachowując moralną niezależność?
Oszałamiające techniczne osiągnięcia medycyny, lawinowy rozwój jej możliwości stawiają wyzwania dla lekarskiej roztropności. Nie chodzi tu tylko o problemy związane z zapładnianiem in vitro, klonowaniem ludzi czy uzyskiwaniem komórek macierzystych człowieka w okresie zarodkowym. Dla przeciętnego lekarza i statystycznego pacjenta większą wagę praktyczną ma fakt, że niemała część oddziałów i klinik o wysokim poziomie umiejętności zawodowych przestaje być prawdziwymi szpitalami, a przemienia się w sprawnie funkcjonującą fabrykę. Fabrykę z ruchomą taśmą produkcyjną, na której wykonuje się drogie procedury: koronografię, arteriografię, badania komputerowe, rezonansem magnetycznym itp. W takich fabrykach medycznych pacjent przestaje się liczyć jako człowiek, nie bierze się pod uwagę jego zdrowia psychofizycznego, jego losu - ważne jest tam szybkie, sprawne i opłacalne wykonanie określonej, fragmentarycznej czynności lekarskiej. Wielu lekarzom o niemałej wiedzy i dużych sprawnościach techniczno-manualnych nie staje już czasu ani chęci na zajmowanie się całym chorym człowiekiem, Czy o takim losie - w przypadku choroby - marzymy dla swego współmałżonka, rodzica, dziecka, brata?
Kto wie, czy nie najtrudniejszą do zdobycia cechą jest dla lekarza pokora.
Zawód lekarza ciągle jeszcze jest postrzegany jako zawód prestiżowy, a większość lekarzy mimo rozpowszechnionych negatywnych opinii - nadal cieszy się szacunkiem swoich pacjentów. Obiektywny wzrost możliwości uprawianej medycyny, poprawa warunków diagnostycznych większości szpitali dają lekarzowi do rąk doskonalsze narzędzia pracy. Lekarz może dzięki nim coraz lepiej służyć chorym, ale może też nabrać przekonania o własnej wszechmocy, zapominając o najprostszych więzach wspólnotowych z prowadzonym przez siebie pacjentem. Posłużę się przykładami z miast akademickich. W jednym z nich pewien chory przez 8 miesięcy skarżył się na bóle barku systematycznie nasilające się. Był z tego powodu stale prowadzony przez jednego lekarza w poradni, był hospitalizowany w oddziale chorób wewnętrznych, a umarł z powodu raka płuc w stadium uogólnienia, nie rozpoznanym mimo ewidentnych objawów klinicznych i dyskretnych radiologicznych obecnych od początku kontaktu z lekarzami. Opiniujący sprawę biegły, w stopniu profesora, usprawiedliwia lekarzy pisząc, że chory "i tak by umarł".
Lekarze i broniący ich biegły przez całe miesiące walczą o zrzucenie z siebie winy wbrew prawdzie.
W innym dużym mieście akademickim trudną obiektywnie operację przeprowadza profesor. Sam ocenia swoje działanie jako "piękny zabieg". Jego filmowy obraz daje natychmiast do opublikowania w Internecie. Gdy w kilka godzin po zabiegu, zbyt późno, zorientowano się, iż wystąpiło bardzo ciężkie powikłanie, do reoperacji nie przyjechał ani profesor, ani żaden z jego współoperatorów, a następnego dnia słynny profesor nie znalazł czasu dla rodziny umierającego.
Życie codzienne dostarcza dużo i coraz więcej przykładów takich postaw i takich działań lekarskich, które odstraszają, a nawet przerażają przeciętnego człowieka. Co więcej, sądzę, że każdy z nas w samym sobie znajduje i rozpoznaje reakcje, przynajmniej emocjonalne, trudne do zaakceptowania.
Równocześnie jednak również życie codzienne pokazuje, że w tych samych warunkach i analogicznych sytuacjach ogromna część lekarzy, prawdopodobnie większość z nich, pracuje i żyje godnie, nie tylko zdobywając wiedzę medyczną i nie tylko załatwiając własne interesy, ale autentycznie służąc kompetentnie chorym.
Te wszystkie doświadczenia życiowe - złe i dobre - wskazują wymownie, że podstawowym i najwyższym zadaniem współczesnej medycyny i nowoczesnego lekarza jest zdobywanie mądrości, a nie tylko wiedzy, oraz wychowywanie własnego sumienia, a nie tylko szybki sukces zawodowy niepomny na jego koszty.
Mądry nowoczesny lekarz to lekarz sumienia.
Wanda Terlecka
Autorka jest przewodniczącą Komisji ds. Etyki OIL w Częstochowie.
Skąd wypływa obowiązek niełatwej przecież i długofalowej pracy nad poszukiwaniem wartości?
Lekarz w swojej pracy decyduje o bardzo wysokich wartościach osobowych drugiego człowieka - o jego życiu i zdrowiu.
Każda praca lekarska, bez względu na jej szczegółowy charakter, wiąże się z możliwością wystąpienia sytuacji moralnych wewnątrzkonfliktowych, w których nie ma gotowych poprawnych rozwiązań.
Lekarz wielokrotnie musi podejmować trudne decyzje sam, w oparciu o własne sumienie, lecz nie o własne widzimisię.
Lekarz w każdym systemie politycznym w trakcie wykonywania zawodu poddawany jest różnorakim naciskom w celu uzyskania określonych świadczeń - nacisków ze strony pacjentów, ich rodzin, pracodawców, polityków i ekonomistów.
Lekarz wreszcie, jako członek elity społecznej, jest twórcą kultury i cywilizacji, musi więc być świadom tego, jaką kulturę przez swą pracę współtworzy.
Mając świadomość ogromnych zobowiązań wobec drugiego człowieka, i to człowieka chorego, wobec całego społeczeństwa i historii, myślący lekarz zrozumie, że winien kształtować własne sumienie w oparciu o obiektywne normy moralne.
Założeniem całego porządku moralnego jest prawda. Każdy lekarz musi być realistą, dlatego poznawaniu prawdy winien podporządkować całe swoje życie. Tylko prawda jest w stanie wyzwalać z egoizmu i subiektywizmu; tylko prawda uczy obiektywizmu w różnych sytuacjach etycznych; tylko prawda pozwala konfrontować konkretne sytuacje etyczne z ogólnymi zasadami moralnymi; tylko prawda pozwala korygować własne przekonania w miarę poszerzania wiedzy o moralności.
Tak więc poszukiwanie, poznawanie i służenie prawdzie oznacza nie co innego, jak mądrość, a wzrastanie w mądrości wymaga otwartości intelektualnej, roztropności i pokory.
Gazeta Lekarska 2003-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|