
|

Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2003 Gazety Lekarskiej Numer 2003-02 Z biuletynu do Gazety - "Panaceum"
Minął pierwszy rok IV kadencji samorządu lekarskiego. Rok chyba dla nas najgorszy, rok pomówień i niewybrednej nagonki, upadku finansowego stanu lekarskiego. Czy osiągnęliśmy dno? Śledząc nasz obraz medialny, tak można by sądzić. Ale ile w tym naszej winy? Osobiście uważam, że bardzo dużo.
To my sami, lekarze, nie przestrzegamy kodeksu lekarskiego i nie szanujemy siebie. Również we wzajemnych relacjach, chociaż jeden z paragrafów tegoż kodeksu (a konkretnie art. 52) nakazuje nam: "1. Lekarze powinni okazywać sobie wzajemnie szacunek. 2. Lekarz nie powinien wypowiadać wobec chorego i jego otoczenia, a także wobec personelu asystującego lub publicznie, niekorzystnej oceny działalności zawodowej innego lekarza lub dyskredytować go w jakikolwiek sposób". (...)
Jesteśmy na świeczniku, wszyscy na nas patrzą, a tolerancja patrzących maleje. Nikogo przy tym nie interesuje, że jesteśmy przemęczeni, sfrustrowani i źle opłacani, że pracujemy w warunkach niepewności - organizacyjnej i finansowej, a często wręcz osobistej. Wizerunek stanu lekarskiego, ukazywany w mediach, kreowany jest jednak głównie przez nas samych. Wybuchają kolejne afery, których bohaterami stają się nasi koledzy. Jednostkowe często przypadki są, niestety uogólniane. Opóźniony przyjazd karetki - nasza wina, podajemy leki - może chcemy zabić, w szpitalu pojawiają się bakterie - widocznie je sami podrzuciliśmy. Nasz obraz wieńczą ostatnie informacje o pijanych lekarzach na dyżurze! Jak zmienić ten wizerunek, jak pokazać, że większość z nas to porządni, ciężko pracujący i całkowicie oddani swym chorym lekarze? Przestańmy po prostu dawać preteksty do takich oskarżeń, bo przylgną do nas na długie lata. (...)
Jak walczyć z patologiami? Zacznijmy rozmawiać szczerze ze sobą we własnych - małych, tych większych i zupełnie dużych - środowiskach. Wytykajmy sobie błędy i walczmy z nimi. Spróbujmy wyeliminować to, co w nas złe oraz tych, którzy lekarzami stali się z przypadku. Jest ich niewielu, jednak to oni rzutują na obraz całego naszego środowiska. Są wśród nich zwykli lekarze, ale też (nie ma co owijać w przysłowiową bawełnę) profesorowie, dyrektorzy i ordynatorzy - małostkowi, pazerni, zazdrośni, zawistni i często... niedouczeni. Ta garstka nas zabija. Ten ułamek promila wystawia nam fatalną opinię. Większość z nich jest "do odzyskania". I to wielka rola dla szefów przychodni, oddziałów, szpitali i klinik, czy nauczycieli akademickich, a także dla samorządu lekarskiego, na forum którego powinniśmy polemizować ze sobą bez ogródek. (...)
Grzegorz Krzyżanowski
"Panaceum" 1/2003
Gazeta Lekarska 2003-02 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.
|