|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2007 Gazety Lekarskiej Numer 2007-12 Taniec z gwizdami
Premier Donald Tusk zapowiedział przestawienie z głowy na nogi organizacji ochrony zdrowia "Nie można dłużej szantażować lekarzy i pielęgniarek ich poczuciem odpowiedzialności i gotowością do nadzwyczajnych poświęceń" - mówił premier w swoim exposé. Pracownicy ochrony zdrowia doczekają się wreszcie godziwych wynagrodzeń - dodał. Deklaracja to może niezbyt oryginalna, gdyby nie to, że ten manewr ma być dokonany bez wzrostu publicznych funduszy. Młodzież lekarska ma przestać trząść się ze strachu przed LEP-em i widmem blokowania dostępu do specjalizacji. Deklaracji i zaklęć było zresztą znacznie więcej. Mit bezpłatnej służby zdrowia systematycznie pęka, wierzą w nią tylko naiwni obywatele i uciekający od realnej rzeczywistości politycy. Premier ani razu w całym wystąpieniu nie powiedział, że coś nadal będzie bezpłatne. Za to sporo opowiadał o konkurencyjności i faktycznych gospodarzach szpitali, którzy z dala od politycznego centrum decydują mądrzej i taniej. Ta nowa droga do skutecznej przebudowy wymaga, zdaniem premiera, zaufania obywateli i pokory wobec możliwości biurokracji centralnej. Zaufania to rządowi Tuska tylko pozazdrościć, wystarczy zerknąć na sondaże. A pokorze, odwadze i kompetencji nowych ministrów i urzędników przyjrzymy się tak samo bacznie, jak ich poprzednikom. W korowodzie obietnic, któremu akompaniowały już to oklaski, ochy i achy, już to ponure pomruki i harmider, premierowi przytrafił się nawet lapsus, kiedy powiedział, że "najlepiej obmyślony plan naprawy systemu ochrony zdrowia nie powiedzie się, jeśli zabraknie pacjentów... nie, pacjentów nie zabraknie - jeśli przy pacjentach zabraknie pielęgniarek i lekarzy". "Jestem gotowa pójść do piekła, by odwrócić ustawę z klauzulą opt-out" - tak skomentowała nowa minister zdrowia Ewa Kopacz swój pierwszy nie lada kłopot na urzędzie. Mające wejść w życie od stycznia zasady mówią, że lekarze mogą pracować 48 godzin tygodniowo. Zgodnie z nimi lekarzom należy się też 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. Do tych przepisów jest tzw. klauzula opt-out, która umożliwia dłuższą pracę. Nowa ustawa nie daje szans na ułożenie szpitalnego grafika dyżurów. Nawet zgoda pracownika tu nie pomoże - alarmują dyrektorzy szpitali. Rząd wymyślił, by o rok przesunąć wejście w życie ustawy, a to jest sprzeczne z prawem unijnym. Granie na nosie lekarzom może się bardzo smutno skończyć. W Nowym Sączu zapadły właśnie korzystne dla 29 lekarzy wyroki sądowe. Będzie zgoda lekarzy na pracę dłuższą, w zmian za odpowiednie, zgodne z naszymi postulatami, pensje zasadnicze - zapowiedział szef OZZL Krzysztof Bukiel. Związek chce, by kwestia ta została rozwiązana albo przez ustawę o płacach minimalnych, albo przez podpisanie układu zbiorowego pracy, albo przez podniesienie wyceny świadczeń medycznych. Czy lekarze zgodzą się na dłuższą pracę za to samo wynagrodzenie? Na razie nikt nie ma skutecznej recepty. Ale sytuacja jest dość komfortowa, bo można dużo wywalczyć, nie robiąc nic. Nie można tylko dać się zastraszyć różnym luminarzom w szpitalach i klinikach, którzy pilnują tam wyłącznie swojego interesu. Oni zawsze domagają się reformy wszystkiego z wyjątkiem własnych bastionów konserwujących służalczość i nepotyzm. Tak naprawdę nikomu nie zależy, by lekarze dobrze zarabiali. Po pierwsze, nie ma aprobaty społecznej dla wysokich zarobków lekarzy. Po drugie, władza dobrze wie, że wraz ze wzrostem zarobków dramatycznie spada poddańczość. To niskie zarobki wciąż powodują, że lekarze pracują ponad siły, że zgadzają się na wszystko i nie chcą ryzykować utraty pracy. Jest okazja, aby z tym skończyć. Marek Stankiewicz naczelny@gazetalekarska.pl Gazeta Lekarska 2007-12 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2007-12-12