Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2007 Gazety Lekarskiej  Numer 2007-12  Czas pracy lekarzy - Na własną rękę  

Dyrektorzy szpitali alarmują. Po 1 stycznia, kiedy wejdą w życie przepisy dotyczące czasu pracy medyków, w polskich szpitalach może zabraknąć personelu.


Dyrektorzy nie ukrywają też rozgoryczenia. - Po raz kolejny decydenci zostawili nas samych z problemem - mówią. W efekcie w większości placówek trwa dziś gorączkowe układanie grafików i zmian regulaminów pracy. Ale na pytanie jak będzie wyglądała organizacja pracy po 1 stycznia 2008 r. żaden dyrektor nie jest w stanie odpowiedzieć. Z naszych ustaleń wynika, że w każdej placówce problem zostanie rozwiązany inaczej.
Przypomnijmy: dyrektorzy placówek mają do wyboru właściwie trzy wyjścia: kontrakty, zmianowy system pracy lub tzw. opcja opt-out, czyli lekarze pozostają na etatach, ale godzą się na pracę w nadgodzinach.

Tylko nie kontrakt

Jednak lekarze niechętnie godzą się na kontrakty. Średnio w szpitalach tylko 10 proc. pracowników medycznych zatrudnianych jest na tych zasadach. - Przeprowadziliśmy sondaż w naszym szpitalu i okazało się, że 70 % personelu chce mieć umowę o pracę, a nie kontraktów - potwierdza Dariusz Hankiewicz, dyrektor ZOZ w Radzyniu Podlaskim, członek NRL. Tymczasem kontrakty wydają się najlepszym wyjściem, a Leszek Wojtowicz, dyrektor Pałuckiego Centrum Zdrowia, wręcz zaapelował, by lekarze wzięli od stycznia roczne bezpłatne urlopy i przez rok pracowali na kontraktach. Z jego wyliczeń wynika bowiem, że na kontrakcie lekarz będzie w stanie zarobić nawet 14 tys. zł przy 3-4 dyżurach w miesiącu. - Nie wiem skąd takie wyliczenia, bo ja mogę dać swoim lekarzom ok. 20 % więcej po przejściu na kontrakt - mówi Hankiewicz.
Wielu dyrektorów zachęca jednak swoich pracowników do przejścia na tę formę zatrudnienia. - Osoba na kontrakcie nie jest moim pracownikiem, więc nie obwiązuje mnie ustawa ograniczająca godziny pracy - wyjaśnia dr Janusz Siemaszko, dyrektor szpitala położniczego przy ul. Inflanckiej w Warszawie.
Oprócz nielimitowanego czasu pracy kontrakt ma też inne wady. - Pracując na kontrakcie lekarz płaci sam za siebie składkę ZUS-owską, najczęściej tę najniższą, co może skutkować w przyszłości niską emeryturą - przestrzega Elżbieta Barcikowska-Szydło, radca prawny Warszawskiej Izby Lekarskiej. - Lekarz też sam będzie się musiał ubezpieczyć, co oznacza dla niego dodatkowe wydatki.
Są też dyrektorzy, którzy kontrakty zachowują tylko dla wybranej grupy medyków. - Na kontrakty przechodzą tylko najlepsi lekarze, do których mamy największe zaufanie - nie ukrywa Jacek Domejko, dyrektor szpitala "Latawiec" w Świdnicy. - To samodzielni fachowcy, dla których opt out nie jest tak bardzo atrakcyjny.

Precz ze zmianami

- Zmiany jakie zostały wprowadzone w ustawie o ZOZ właściwie zmuszają placówki do przejścia na zmianowy system pracy w trybie 12 godz. na 12 - mówi Elżbieta Barcikowska-Szydło. Jednak na zmiany nie chce się zgodzić większość lekarzy. - Mamy sygnały, że w większości placówek lekarze nie chcą zgodzić się na pracę zmianową - potwierdza Stanisław Kowarzyk, prezes Opolskiej Izby Lekarskiej. - Ale z drugiej strony są np. oddziały noworodkowe, które od dawna pracują w tym trybie i lekarze bardzo sobie ten system chwalą.
Lekarze, którzy nie mieli okazji popracować w takim systemie, podnoszą mnóstwo wątpliwości. Przede wszystkim nie wiadomo jaka w systemie zmianowym byłaby rola ordynatora. - Tak naprawdę placówka musiałaby przejść na system konsultancki - uważa Adam Kozierkiewicz, ekspert wydziału Ochrony Zdrowia Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po drugie, przy zmianach utrudnione, a niektórzy lekarze mówią wprost, że niemożliwe byłoby zapewnienie całości opieki nad pacjentami, bo każdy chory musiałby mieć kilku lekarzy prowadzących. Po trzecie, ale nie mniej ważne, zmiany praktycznie wykluczają możliwość pracy lekarza na drugim czy trzecim etacie. Nic dziwnego, że do redakcji "Gazety Lekarskiej" przychodzą listy takiej treści: "Nasza dyrekcja proponuje system 2 lub 3-zmianowy zamiast normalnej pracy i dyżurów kontraktowych. Jak się przed tym bronić? Przecież narazi to nas na straty finansowe co najmniej drugiej pensji. Nie ma też należytej obsady. Poza tym szpital to nie fabryka".

Wyjście awaryjne?

Klauzula opt-out, która jest swoistym kołem ratunkowym, jest blokowana przez akcję OZZL. Prawnicy podkreślają też, że nie do końca wiadomo ile godzin może pracować lekarz, który taką klauzulę podpisze. Według różnych opinii prawnych czas pracy może wynosić wtedy 68 albo nawet 78 godz. maksymalnie. Nic dziwnego, że w niektórych placówkach chce obejść się nowe przepisy proponując lekarzom zatrudnionym na umowę o pracę kontraktowanie dyżurów. Tu jednak jest wiele wątpliwości prawnych czy taka formuła jest dopuszczalna.
Inspekcja pracy mówi wprost: nie jest. - Gdyby była to umowa o pracę na jakąś niewielką część etatu, a reszta na kontrakt, to jako inspekcja pracy uznajemy to za niezgodne z przepisami. Nie może być bowiem dwóch umów łączących te same strony stosunku pracy - tłumaczy na łamach "Rzeczpospolitej" Dariusz Mińkowski, zastępca okręgowego inspektora pracy w Warszawie. - Dlatego w tym samym szpitalu lekarz nie może pracować przez 7 godz. i 35 min. na umowę o pracę, a potem pełnić dyżur na kontrakcie.
Ale kilku dyrektorów znalazło wyjście i z tej sytuacji. - W swoim szpitalu prowadzę rozmowy z lekarzami na temat kontraktów dyżurowych poprzez firmę zewnętrzną, bo lekarze nie chcieli sami założyć takiej firmy - tłumaczy Krzysztof Tuczapski, prezes zarządu Zamojskiego Szpitala Niepublicznego sp. z o.o., wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych.
W tym rozwiązaniu to firma zewnętrzna zatrudnia lekarzy, którzy przychodzą na dyżury, a więc nie ma sytuacji, że lekarz ma dwie umowy z tą samą placówką. Jednak i to rozwiązanie budzi wątpliwości, bo jednak oznacza, że lekarz nie będzie miał "należnych" mu 11 godz. odpoczynku na dobę.

Niejasne przepisy

Mieczysław Pasowicz, dyrektor krakowskiego Szpitala im. Jana Pawła II ma też inny problem. - Według ustawy jest grupa pracowników, która nie może pracować dłużej niż 5 godz. dziennie, czyli 25 godz. tygodniowo (wg ustawy o ZOZ są to m.in. radiolodzy, patolodzy, fizjoterapeuci - przyp. AK), nawet gdyby bardzo chcieli. W takiej placówce jak moja (krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II to jeden z większych ośrodków leczenia chorób serca i płuc w Polsce. Szpital prowadzi kompleksową wysokospecjalistyczną diagnostykę chorób serca i naczyń - przyp. AK) brak radiologów może spowodować paraliż placówki, bo wątpię czy szybko znajdę kolejnych chętnych, bo specjalistów w tej dziedzinie brakuje - tłumaczy. Jego zdaniem te zapis jest bezsensowny, gdyż nowoczesny sprzęt emituje minimalną ilość promieniowania, nie mówiąc już o tym, że żaden lekarz nie jest w stanie utrzymać się na godnym poziomie pracując 25 godz. tygodniowo. W dodatku, jeśli trzymać się kurczowo zapisów ustawowych, ta grupa pracowników nie może podpisywać opt-out-u. Wątpliwości prawników budzi też czy mogą oni przechodzić na kontrakty.

Agnieszka Katrynicz


Gazeta Lekarska 2007-12 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-12-12