Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2007 Gazety Lekarskiej  Numer 2007-12  Lekarze w II Rzeczypospolitej (19) - Skąd się brali doktorzy?(2) 

Skąd się brali doktorzy wszech nauk lekarskich?

W 1872 r. nastąpiła radykalna zmiana egzaminów na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego. W kronice UJ zmiana ta została odnotowana i uzasadniona.
Zmiana ta była radykalna, o ile w miejsca dawnych stopni doktora medycyny, chirurgii, magistra położnictwa i okulistyki zaprowadziła tylko jeden stopień: doktora wszech nauk lekarskich.
Znany krakowski lekarz, profesor Collegium Medicum UJ, T. Popiela omawiając przemiany toku studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim zauważa, że praktyka ta rozmijała się z potrzebami społecznymi. Społeczeństwo potrzebowało coraz większej liczby dobrze wykształconych lekarzy znających się na wszystkim, czyli ogólnych, a niekoniecznie specjalistów.
Odnotujmy więc, na razie w oderwaniu od wprowadzonego tytułu doktora wszech nauk lekarskich, że zmiana toku studiów i sprawdzianu końcowego miała na celu wykształcenie lekarza dobrze przygotowanego do lecznictwa ogólnego.
W Austrii, odmiennie niż w Niemczech, problem ten rozwiązano drogą administracyjną, wprowadzając na wydziałach lekarskich tamtejszych uniwersytetów obowiązek egzaminów końcowych, będących sprawdzianem wiedzy niezbędnej w praktyce lekarza ogólnego. Wymagania te doprecyzowano i podwyższono w kolejnych latach, wydając odpowiednie przepisy i zalecenia.
Najpełniej wymagania stawiane kandydatom na doktorów wszech nauk lekarskich na uniwersytetach austriackich, a więc także galicyjskich w Krakowie i we Lwowie, sformułowane są w rozporządzeniu ministra wyznań i oświaty Cesarstwa Austriackiego z 1903 r.
Do uzyskania doktoratu wszech nauk lekarskich i do związanego z nim uprawnienia do wykonywania wszystkich gałęzi praktyki lekarskiej potrzeba, aby kandydat ukończył należycie przynajmniej 10 półroczy, jako zwyczajny uczeń wydziału lekarskiego i złożył pomyślnie trzy egzamina ścisłe (rygoroza).
Czego wymagano na tych egzaminach (rygorozach)?
Na rygorozum pierwszym, do którego można było przystąpić po zaliczeniu czterech półroczy, profesorowie egzaminowali z następujących przedmiotów: biologii ogólnej, fizyki dla medyków, chemii dla medyków, anatomii, histologii i fizjologii. Z każdego z tych przedmiotów należało uzyskać wynik co najmniej dostateczny.
Do egzaminu drugiego mógł przystąpić student, który zaliczył rygorozum pierwsze i uczęszczał na wydział lekarski przynajmniej przez sześć półroczy. Musiał się wykazać wiedzą "zadowalającą", czyli uzyskać przynajmniej stopnie dostateczne z następujących przedmiotów: patologii anatomicznej i histologii, patologii ogólnej i doświadczalnej, farmakologii i receptury, medycyny wewnętrznej, pediatrii, psychiatrii i neuropatologii.
Egzamin trzeci obejmował: chirurgię, położnictwo i ginekologię, okulistykę, dermatologię i syfilis, higienę oraz medycynę sądową. Był to sprawdzian zarówno teoretyczny, jak i praktyczny, a więc rozłożony w czasie i odbywający się w kontakcie z pacjentami.
Wymóg ostatni był bardzo rygorystyczny:
Jeżeli kandydat przy trzecim powtórzeniu przy wszystkich egzaminach, które ma zdawać, nie otrzymał stopnia "dostatecznego", jest wykluczony na zawsze od dalszych studiów lekarskich, jako też od osiągnięcia stopnia doktora nauk lekarskich na jakimkolwiek uniwersytecie w państwie, jako też od uzyskania go na podstawie dyplomu osiągniętego za granicą.
Przepisy eliminowały miernoty. Preferowały też zdawanie egzaminów za pierwszym podejściem poprzez opłaty: 120 koron za pierwsze rygorozum, 130 za drugie i 140 za trzecie.
W ślad za wysokimi wymaganiami poszły tytuły. Tytuł z dyplomu uniwersyteckiego doctor medicinae universae, bo tak brzmiał w oryginalnej, łacińskiej wersji, przetłumaczono na doktor wszechnauk lekarskich, chociaż możliwe było przyjęcie skromniejszej jego wersji: doktor medycyny ogólnej.
Tytuł, który, oderwany od wymienionych okoliczności historycznych, wydaje się dyletantom najbardziej nobilitującym - był po prostu tylko tytułem zawodowym równym pojęciu "magistra", a później "lekarza".
Wzorem uniwersytetów austriackich nazewnictwo to przejęły także polskie uniwersytety w Krakowie i we Lwowie. Tytuł ten stanie się z czasem powodem nieporozumień, skłaniających środowisko lekarskie do protestów przeciwko późniejszemu wprowadzeniu tytułu zawodowego "lekarza".
Rzeczywistość dla doktorów wszech nauk lekarskich była jednak nieubłagana. Nobilitujący pozostawał w dalszym ciągu tytuł doktora medycyny. W świadomości pacjentów, na ogół laików, utrwalił się jednak dodatkowo jako tytuł lekarza: doktora.

Lekarze i doktorzy w Polsce niepodległej

Władze odrodzonego państwa polskiego podjęły od początku wysiłki w kierunku unifikacji programów nauczania medycyny, wymagań egzaminacyjnych oraz nazewnictwa absolwentów wydziałów lekarskich uniwersytetów.
Polska niepodległa odziedziczyła po zaborach dwa uniwersytety galicyjskie (w Krakowie i we Lwowie) oraz Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie. W 1918 r. utworzono Katolicki Uniwersytet Lubelski, bez wydziału lekarskiego oraz Uniwersytet Poznański (1919) z wydziałem lekarskim.
W Polsce, na progu niepodległości, praktykowali więc lekarze po studiach na uniwersytetach w Krakowie i we Lwowie. Ci mieli dyplomy doktorów wszech nauk lekarskich. Absolwenci wydziałów lekarskich uniwersytetów w Warszawie i Wilnie nie byli liczni, ponieważ uczelnie te kształciły ograniczoną liczbę studentów medycyny. Studia dalsze, doktorskie i specjalistyczne odbywali za granicą, na ogół w Rosji i w Niemczech. Funkcjonował tam tradycyjny system uzyskiwania doktoratów medycznych poprzez przedstawienie rozprawy naukowej i jej obrony. W Wielkopolsce, na Pomorzu i na Śląsku lekarze-Polacy byli na ogół absolwentami uniwersytetów niemieckich, w których regułą było kończenie studiów w stopniu doktora medycyny.
Państwo polskie stanęło przed dwoma zagadnieniami: uporządkowania tytułów i przypisanych do nich praw oraz przed ujednoliceniem studiów lekarskich i przysługujących po nich tytułów.
Już w 1920 r. w ustawie o szkołach akademickich stwierdzono, że stopnie naukowe są dwa: niższy i wyższy. Stopniem wyższym we wszystkich szkołach akademickich jest stopień doktora, który można otrzymać po uzyskaniu stopnia niższego, złożeniu egzaminów doktorskich, przedstawieniu pracy naukowej.
Ustawa dotyczyła wszystkich kierunków akademickich, a więc uniwersyteckich, politechnicznych i innych, i zakładała, zapewne, ich zróżnicowanie w zależności od kierunków studiów. Nazewnictwo to wykształci się poprzez rozporządzenia niższego szczebla. Na uniwersytetach będzie to tytuł magistra (mgr), na politechnikach - inżyniera (inż.), a na wydziałach medycznych lekarza (lek.).
Ustawa z 1920 r. nie pojawiała się w próżni. Sytuacją zastaną były trwające studia na wydziałach lekarskich uniwersytetów w Krakowie i we Lwowie. Ich absolwentom, studiującym w oparciu o przepisy austriackie, zapewniano tytuły doktorów wszech nauk lekarskich. Unifikacja studiów i tytułów, przewidziana początkowo na kilka lat, ciągnęła się w Krakowie i we Lwowie po lata trzydzieste, budziła opory i sprzeciwy. W latach dwudziestych także absolwenci Wydziału Lekarskiego UW otrzymywali tytuły doktorów wszech nauk lekarskich.
W 1928 r. Ministerstwo WRiOP ogłosiło przepisy, które miały uregulować kwestię "doktoratów starego typu". Rozporządzenie to stanowiło, iż absolwenci studiów medycznych otrzymują dyplom lekarski, który stanowi dowód ukończenia studiów uniwersyteckich i uprawnia do ubiegania się o stopień doktora medycyny.
Rozporządzenie to obejmowało jednak dopiero przyszłych studentów, bo ci, którzy już studiowali, mieli dalej prawo ubiegania się o tytuły doktorów wszech nauk lekarskich. Nie koniec na tym. Organizacje studenckie na wydziałach lekarskich podjęły akcje w obronie dotychczasowych tytułów. Ostatni lekarze z tytułami doktorów wszech nauk lekarskich opuścili wymienione uniwersytety na początku lat trzydziestych XX w.
W tym samym czasie absolwenci wydziałów lekarskich uniwersytetów w Warszawie, Wilnie i Poznaniu otrzymywali po skończonych studiach i zdanych egzaminach tytuły zawodowe lekarzy. Siłą tradycji, przewody doktorskie otwierali najczęściej na uczelniach zagranicznych. Ci nowi doktorzy medycyny stanowili też kadrę naukową i dydaktyczną rozwijających się wydziałów lekarskich polskich uniwersytetów.

Zygmunt Wiśniewski


Gazeta Lekarska 2007-12 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-12-12