|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2008 Gazety Lekarskiej Numer 2008-09 Wakacyjne cicho-sza
Niespodzianki nie było. Ewa Kopacz obroniła w lipcu ministerialny fotel, chociaż opozycja skoczyła jej do gardła z oskarżeniami o próbę "dzikiej prywatyzacji" szpitali i torpedowanie dialogu społecznego, a także forsowanie ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach, które miałyby podzielić polskich pacjentów według zasobności portfeli. Co bardziej krewcy oponenci mieli jej za złe nieudolność, brak kompetencji, pomijanie i lekceważenie partnerów oraz to, że co chwilę mówi co innego. Donald Tusk w obronie swojej minister cytował nawet bajki Krasickiego. Dr Ewa, zaprawiona wcześniej w retorycznych potyczkach z Mariuszem Łapińskim i Zbigniewem Religą, ma na ogół gotową odpowiedź "pięknym za nadobne" na wszystko i dla wszystkich, chociaż nie zawsze na temat. Szkoda, że swojej energii, swady, wzlotów szewskiej pasji pomieszanej z kobiecym wdziękiem, a przede wszystkim politycznego doświadczenia i inteligencji nie angażuje bez reszty w rzeczowe przekonywanie szerokiej publiczności do swoich projektów i dokonań, a jedynie lokuje je w ulotnych utarczkach i nic nie wartych filipikach. Przykłady szpitali w Starachowicach i Świętochłowicach pokazują, że strach przed prywatyzacją jest rzeczą ludzką, a spokojnych wyjaśnień, choćby po stokroć, nigdy nie jest za wiele.Szefowa resortu zdrowia znów opowiadała z trybuny sejmowej, że lekarze zarabiają w Polsce ponad 10 tys. zł. Znaleziono nawet ordynatora, który zarabia miesięcznie 33,5 tys. zł. Ciekawe, kiedy wreszcie doczekamy się uczciwego przedstawiania wynagrodzeń lekarzy za godzinę pracy lub za jeden etat. Przecież inaczej nie można będzie porównać płacy lekarzy ze średnim wynagrodzeniem w kraju. Wynagrodzenie młodego lekarza (ok. 1,7 tys. zł netto) jest ciągle ponad dwukrotnie niższe niż młodego sędziego. "OZZL będzie się domagał wzrostu płac lekarzy tak, aby podstawą dochodu lekarza była praca na jednym etacie" - zapowiada Krzysztof Bukiel. Radosna twórczość w polskich szpitalach kwitnie na całego. W co czwartym lekarze pracują ponad tygodniowy limit czasu pracy. Przekraczanie maksymalnego czasu pracy, nieudzielanie w wyznaczonym terminie odpoczynku czy zobowiązywanie pracownika do dodatkowej pracy bez jego zgody, to główne naruszenia przepisów, do jakich dochodzi w szpitalach. Takie są owoce kontroli w 140 szpitalach. Zdaniem inspektorów PIP podstawową przyczyną tego zjawiska jest zbyt mała liczba lekarzy zatrudnionych w szpitalach. Brakuje m. in. odpowiednich zapisów w wewnętrznych regulaminach pracy dotyczących obowiązujących norm czasu pracy czy długości okresów rozliczeniowych. W jednym ze śląskich szpitali stwierdzono np. niedostosowanie treści regulaminu pracy do obecnie obowiązujących przepisów, brak określenia wynagrodzenia za dyżur medyczny czy dodatków za pracę w godzinach nadliczbowych. Dyrektorzy, zwłaszcza w szpitalach powiatowych i małych miejscowościach, drżąc o normalne funkcjonowanie swoich placówek, notorycznie łamią również prawo lekarzy do 11-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku. "Bo trzeba zrobić wypisy, zająć się pacjentami, studentami, dokumentacją i nie wiadomo, czym jeszcze. W efekcie siedzimy po 24-godzinnym dyżurze do południa, w obawie, że profesor będzie na nas krzywo patrzył, jak wyjdziemy 5 minut po ósmej. Sami się na to zgadzamy" - cichutko skarżą się nam lekarze z łódzkich szpitali. Tymczasem w Sejmie na drugie czytanie czeka m.in. przepis, że kierownik placówki medycznej będzie mógł w uzasadnionych sytuacjach (np. braki kadrowe) zobowiązać lekarza do pozostania w pracy nawet po odbyciu 24-godzinnego dyżuru, czyli grubo ponad unijne normy. Marek Stankiewicz naczelny@gazetalekarska.pl Gazeta Lekarska 2008-09 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: lekarska@gazeta.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2008-09-04