Od redaktoraPod koniec ubiegłego roku w moim szpitalu usunięto
krtań pewnemu mężczyźnie. Podstawą kwalifikacji do zabiegu
były odchylenia w badaniu laryngologicznym oraz
obecność w bioptacie krtani komórek nowotworowych.
Ponadto pacjent, którego zasadniczym problemem zdrowotnym
był duży guz szyi, był konsultowany w jednym z wiodących ośrodków laryngologicznych
w kraju. Tam również zalecono mu laryngektomię. W badaniu
histopatologicznym usuniętej krtani patolog nie stwierdził komórek nowotworowych.
Dla onkologów taka sytuacja to nic nadzwyczajnego. Pech chciał, że chory
nie był onkologiem. Poinformowany przez ordynatora oddziału laryngologii o wyniku
drugiego badania histopatologicznego uznał, że wycięto mu zdrową krtań
i zgodnie z panującą u nas modą postanowił poskarżyć się mediom. Dziennikarze,
dla których zła informacja to dobra informacja, ochoczo podjęli temat. Artykuły
o wyrządzonej choremu przez lekarzy krzywdzie ukazały się w lokalnej i ogólnopolskiej
prasie, którą przez grzeczność nazwę wysokonakładową. W jednym z tytułów
zamieszczono nawet, zaopatrzone w charakterystyczny dla fotografii przedstawicieli
świata przestępczego czarny pasek, zdjęcie "sprawcy", którego podstępem
wyciągnięto z gabinetu lekarskiego. Sprawę podjęły również stacje telewizyjne.
W tym momencie i ja znalazłem się w wirze wywołanym przez słynną już
laryngektomię.
Więcej...