![]() |
W maju br. Parlament Europejski opowiedział się za zakazaniem w krajach UE dłuższego tygodnia pracy niż 48-godzinny oraz za zaliczeniem czasu dyżurów - np. lekarzy czy strażaków - do normalnego, w pełni opłacanego czasu pracy. Eurodeputowani nie zgodzili się z propozycją Komisji Europejskiej, by 48-godzinny czas pracy był obliczany na podstawie średniej z 12 miesięcy. Chcą, by 48-godzinny limit obliczano tak, jak dotychczas - czyli na podstawie średniej z 4 miesięcy.Przyjęte rozwiązanie jest stanowiskiem PE w sprawie nowelizacji obowiązującej obecnie dyrektywy z 1993 r. Największą zmianą jest zniesienie tzw. systemu opt-out, wprowadzonego wówczas na żądanie Wielkiej Brytanii, dzięki któremu każdy kraj UE mógł pod pewnymi warunkami wydłużyć 48-godzinny tydzień pracy. PE chce znieść te wyjątki, ale w zamian proponuje 3-letni okres przejściowy dla 48-godzinnego czasu pracy. W okresie przejściowym praca mogłaby trwać dłużej niż w ustalonym limicie. Inna kwestia budząca kontrowersje dotyczy tzw. czasu gotowości do wypełniania obowiązków służbowych, m.in. dyżurujących w nocy lekarzy. W przeciwieństwie do tego, co proponowała Komisja Europejska, PE opowiedział się za tym, by "czas gotowości" był traktowany jako normalny czas pracy, choć kalkulacja tych godzin odbywałaby się w specjalny sposób. Według analiz polskich eurodeputowanych Polskę - stworzenie 15 tys. miejsc pracy dla lekarzy i 4,5 tys. dla strażaków - kosztowałoby to 950 mln zł. Decyzję o ograniczeniu tygodniowego wymiaru czasu pracy do 48 godzin i zaliczeniu "czasu gotowości" do normalnego czasu pracy będą musiały jeszcze zaakceptować rządy krajów Unii w Radzie UE. AK |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2004
Redaktor:
puls@warszawa.oil.org.pl
Data utworzenia: 2005-06-14