![]() |
W kwestiach dotyczących czasu pracy lekarzy w Polsce (...) jedna sprawa wydaje się bulwersująca; dotyczy ona sposobu zatrudniania lekarzy - nauczycieli akademickich, którzy uczą studentów i jednocześnie leczą chorych. Podwójny stosunek pracy, jaki ich łączy z uczelnią, jest przyczynkiem do nadużyć ze strony administracji szpitali klinicznych. Proceder ten jest praktykowany tylko w niektórych uczelniach, ale za to na terenie całej Polski. Nawiązanie stosunku pracy z lekarzem - nauczycielem akademickim (w myśl art. 118 ust. 1 ustawy z 27 lipca 2005 r. - prawo o szkolnictwie wyższym) może mieć miejsce na podstawie umowy o pracę lub na podstawie mianowania. W tym drugim przypadku zatrudnienie może być tylko w wymiarze pełnego etatu i wtedy uczelnia jest podstawowym miejscem pracy lekarza. Czas pracy nauczyciela akademickiego jest określony ogólnym zakresem jego obowiązków dydaktycznych (...), a rozkład zajęć ustala kierownik jednostki organizacyjnej określonej w statucie uczelni. Jak stanowią przepisy, nauczyciel akademicki - także lekarz, w ramach swojego czasu pracy ma przede wszystkim obowiązek nauczać studentów, prowadzić badania i pisać publikacje naukowe (i z tych dokonań jest rozliczany przez uczelnię). Powinien także podejmować działania organizacyjne wynikające z zadań powierzonych danej placówce uczelnianej, przy czym nie ma tu mowy o ewentualnym świadczeniu usług medycznych, bo nie uwzględnia tego ustawa o szkolnictwie wyższym. Wynika z tego, że poza prowadzeniem zajęć ze studentami nauczyciel akademicki - lekarz, w ramach swojego zatrudnienia w uczelni, winien wykonywać prace naukowo-badawcze, a nie prowadzić działalność leczniczą. Jednakże władze uczelni medycznych jako miejsce pracy lekarzy - nauczycieli akademickich wskazały szpitale kliniczne, zobowiązując administrację tych placówek do zatrudniania ich na podstawie umowy o pracę zgodnie z obowiązującym prawem. W regulaminach pracy określono, że czas pracy tych lekarzy obejmuje godziny od 8 do 16 (niektórych pielęgniarek np. od 7 do 14.45, tj. 15 minut krócej), przy czym zapisano w nich także, że organizację pracy klinik powierza się ich kierownikom. Dodatkowo komplikuje sprawę fakt, że dyżury w tych szpitalach pełnione są w godzinach od 16 do 8 rano następnego dnia. Powszechnie w szpitalach klinicznych stosuje się praktykę, że dyrektorzy zatrudniają lekarzy - nauczycieli akademickich na 0,1 do 0,2 etatu, wyjątkowo - na 0,5 etatu (chociaż są szpitale, które płacą im za pełne etaty). Pozwala to na obsadzenie oddziału klinicznego np. dziesięcioma w pełni wykwalifikowanymi specjalistami, pracującymi w sumie na 2 etatach. Jeżeli do tego doliczymy rezydentów, którzy nic nie kosztują, oraz stypendystów doktoranckich, którzy kosztują niewiele (0,1 etatu), to prowadzenie szpitala uczelnianego i uzyskiwanie w nim dodatnich wyników staje się bajecznie proste. Trzeba "dużej klasy" specjalisty - administratora, by mając prawie darmowych pracowników, utopić szpital w długach (co jednak - jak wiemy - nie jest niemożliwe...). Kiedy analizujemy te wszystkie uwarunkowania, nasuwa się wiele pytań, dotyczących pracy lekarzy - nauczycieli akademickich. Wymienię te podstawowe: - Ile czasu dziennie powinien poświęcać lekarz na wykonywanie świadczeń medycznych w ramach swojej cząstki etatu w oddziale szpitala klinicznego: czy dziennie tyle, na ile opiewa jego rzeczywista umowa o pracę z tą placówką (np. 1,5 godziny przy 0,2 etatu), czy tyle, ile oczekuje jej dyrektor (czyli 8 godzin)? - Kto w oddziałach klinicznych ma pełnić dyżury lekarskie w godzinach od 16 do 8 rano następnego dnia? - Kto w klinikach tzw. zabiegowych ma operować pacjentów i w jakich godzinach, jeżeli operacja trwa dłużej niż dzienny czas pracy, na który opiewa umowa o pracę podpisana z lekarzem, który przystępuje do zabiegu? A może lekarze mają się zmieniać przy stole operacyjnym w czasie zabiegu? - Czy za czas pracy poświęcony na świadczenie usług medycznych, ponad czas wynikający z umowy o pracę, szpital kliniczny nie powinien płacić lekarzom dodatkowo, czyli jak za nadgodziny? - Czy lekarz, zatrudniony w oddziale klinicznym w wymiarze cząstki etatu (za co otrzymuje stosowne wynagrodzenie), w pozostałym czasie zatrudnienia pracuje zgodnie z prawem, czy może nielegalnie? A zatem czy przypadkiem nie wykonuje wówczas swych czynności medycznych niejako na własną rękę i na własną odpowiedzialność? - Jak się ma - z formalnego punktu widzenia - faktyczne, etatowe zatrudnienie lekarzy - specjalistów w danej klinice względem wymagań stawianych w kontrakcie podpisanym z NFZ? Czy korzystając z tzw. darmowej siły roboczej w postaci nauczycieli akademickich, a zatem redukując znacznie wydatki na płace, dyrektorzy szpitali uczelnianych nie wprowadzają w błąd NFZ co do rzeczywistych kosztów ich funkcjonowania? I czy w tej sytuacji te szpitale nie stanowią "niezdrowej" konkurencji dla innych placówek lecznictwa zamkniętego? Wszystkie te wątpliwości - moim skromnym zdaniem - powinny doczekać się wreszcie systemowego wyjaśnienia, by nie było żadnych niedomówień w kwestiach dotyczących zatrudnienia lekarzy - nauczycieli akademickich w szpitalach klinicznych. Dotyczy to zarówno ich wymiaru czasu pracy oraz wysokości wynagrodzenia z tytułu świadczenia usług zdrowotnych, jak i zakresu obowiązków, wykonywanych tak naprawdę wobec dwóch pracodawców. Fragmenty artykułu "Niezdrowy system zdrowia" zamieszczonego w piśmie Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi "Panaceum" nr 12/2006 |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2004
Redaktor:
puls@warszawa.oil.org.pl
Data utworzenia: 2007-07-11