![]() |
V Igrzyska Lekarskie, zorganizowane w dn. 5-9. września br. w Zakopanem i Nowym Targu oraz nad Jeziorem Czorsztyńskim, odbywały się w śniegu i deszczu. Igrzyska zalane deszczem - a Warszawa medalami Temperatura na Podhalu była znacznie niższa niż w trakcie igrzysk zimowych. Mimo to udało się rozegrać prawie wszystkie konkurencje. Przedstawiciele Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie mieli najlepszy start. Przede wszystkim dominowali w grach zespołowych. Złoto w siatkówce zdobyła drużyna w składzie: Jarosław Beta, Tomasz Ciećkiewicz, Michał Frybes, Paweł Gliniak, Bartek Grabowski, Piotr Kalinowski, Marek Kozłowski, Jerzy Leszczyński, Krzysztof Makuch, Zbigniew Surowiec. Siatkarze zdobyli też medale w piłce plażowej (rozgrywanej z powodu śniegu na plaży pod halą) - złote medale w kategorii + 45 zdobyli Krzysztof Makuch i Zbigniew Surowiec. Nie powtórzyli ubiegłorocznego mistrzostwa warszawscy koszykarze. Tym razem ulegli w finale drużynie z Grodna. Niemniej jednak po raz kolejny potwierdzili dobrą formę i zapewne będą powtarzać sukcesy w najbliższych latach. Drużyna wystąpiła w składzie: Grzegorz Dmitruk, Piotr Gajewski, Gajusz Gontarczuk, Grzegorz Kaszczyński, Michał Klimkowski, Wojciech Król, Rafał Nosek, Tomasz Rabiński, Juliusz Sroczyński, Andrzej Zieliński. Zespół ze stolicy był sensacją turnieju piłkarskiego. Grając w skrajnie ciężkich warunkach, zawodnicy OIL w Warszawie odprawiali z kwitkiem kolejnych faworytów i dopiero w finale ulegli zespołowi z Krakowa 1:2. Piłkarze grali w składzie: Jacek Baltyn, Piotr Gajewski, Leszek Gietka, Wojciech Jankowski, Arkadiusz Kijewski, Radosław Łukasiewicz, Mariusz Łukaszewicz, Jakub Marek, Władysław Popko, Tomasz Szymański, Arkadiusz Szyszkowski, Marcin Ujazdowski. Z trudnymi warunkami zetknęli się również uczestnicy wyścigów kolarskich. W kategorii pań dominowały przedstawicielki Warszawy. Krystyna Wawrzyńczak-Socha w wyścigu szosowym i jeździe na czas zdobyła 2 złote medale, a Agnieszka Bolesta - złoty i srebrny. Agnieszka wywalczyła także złoto w triathlonie oraz srebro w MTB i na 1500 m. W pływaniu bezkonkurencyjna była Małgorzata Sawa z Radomia, zdobywczyni wszystkich złotych medali w konkurencjach indywidualnych oraz w sztafecie mieszanej. Rodzina Sawów zwyciężyła też w prestiżowej sztafecie rodzin. Kolejną konkurencją, w której ton nadawali przedstawiciele warszawskiej Izby, był badminton. Złote medale w singlu zdobyli: Wojciech Król (kat. A) i Jacek Jaworski (D), a srebro - Krzysztof Makuch (C). Medale te poparte były sukcesami w grach podwójnych (K. Makuch. Z. Surowiec, W. Czerwoniec). Waldemar Czerwoniec zdobył brązowy medal w turnieju scrabble. Z innych "rakietowych" zawodów należy odnotować medale w tenisie stołowym Piotra Kalinowskiego (brąz - singiel) i Małgorzaty Sawy (srebro - debel). Krzysztof Makuch zdobył także srebro w squashu, a na igrzyskach wykazał niezwykłą formę i odporność, łącząc obowiązki organizacyjne z sukcesami sportowymi. Jednym z głównych bohaterów zakopiańskich był Edward Rudnicki. Mimo tytułu seniora igrzysk i startu w najstarszej kategorii wiekowej brał udział w wielu konkurencjach, zdobywając medale wszystkich barw - w tenisie stołowym, ziemnym, lekkoatletyce i pływaniu. Maciej JACHYMIAK Lekarskiego Klubu Turystycznego "Pro Mile" z Kozienic, 2-3 czerwca 2007 r. Na Turbacz! W tym roku celem rajdu jest Turbacz - jeśli tylko uda nam się wspiąć na 1310 m n.p.m., będzie to najwyższe miejsce, na jakie udało się wejść uczestnikom wszystkich poprzednich rajdów. Jedziemy do Koninek, położonych w Gorczańskim Parku Narodowym. Z nieba zaczyna siąpić, wyciągamy kurtki przeciwdeszczowe i ruszamy w góry. Niektórzy z nas, zmęczeni podróżą i przerażeni jesienną aurą, patrzą tęsknym wzrokiem na krzesełka kolejki linowej kursującej na Tobołów. Na szczęście, udaje się wszystkich zachęcić do marszu. Wkraczamy w oazę ciszy i spokoju - szumią drzewa i potoki spływające z gór. Idziemy szybkim marszem, mijając Tobołów. Wychodzimy na polankę i odpoczywamy chwilę przy szałasie pasterskim. Wzmacniamy się pustymi kaloriami i pospiesznie wspinamy na Turbacz. Jesteśmy szczęśliwi, że udało się go zdobyć, mimo deszczu i zamglenia, które o mało co spowodowałyby, żebyśmy zabłądzili. Jest to najwyższy zdobyty punkt w historii klubu. Schodzimy do schroniska górskiego "Pod Turbaczem", zmęczeni i zmoczeni, ale szczęśliwi, że zdobyliśmy górę. W sali kominkowej dwaj wprawni gitarzyści rozpoczynają koncert. Towarzyszy im chór rajdowiczów korzystających ze śpiewników. Chyba zabawa jest niezła, bo dołączają do nas leśni ludzie z Gorców. Po porannym alercie i śniadaniu rozstajemy się z pięknie położonym schroniskiem i ruszamy górskim szlakiem do Łopusznej. Wdychamy ożywcze górskie powietrze i korzystając z chwilowego rozpogodzenia, napawamy się widokiem przepięknej gorczańskiej polany - Hali Długiej. Po drodze spotykamy salamandrę plamistą, która jest logo Gorczańskiego Parku Narodowego. Deszcz zmusza nas do zwiększenia tempa marszu, ale nawet dzieci nie protestują. Sprawnym krokiem docieramy do pstrągarni w Łopusznej. Tam jemy smacznego pstrąga, suszymy ubrania i wsiadamy do autokaru. Mimo niesprzyjającej, deszczowej aury obiecujemy sobie powrócić w góry na kolejnym, jubileuszowym rajdzie. Cieszymy się ze zdobycia Turbacza, a zwłaszcza z tego, że gorczańscy zbójnicy (i demony) nas oszczędzili, pozwalając na szczęśliwy powrót do domu. Do zobaczenia za rok - na XV Lekarskim Rajdzie Klubu "Pro Mile"! Robert Krawczyk członek Zarządu Lekarskiego Klubu Turystycznego "Pro Mile" z Kozienic | ||||||||||
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2004
Redaktor:
puls@warszawa.oil.org.pl
Data utworzenia: 2007-11-12