1. Przejdź do menu
  2. Przejdź do treści
  3. Przejdź do stopki

Wieści z "kurnika"

W związku z informacjami, że w Naczelnej Izbie Lekarskiej kołacze się myśl, aby zmienić dotychczasową siedzibę biura na inną, lepszą, większą, bardziej dostosowaną do zadań, jakie ma samorząd, i odpowiadającą randze społecznej stanu lekarskiego, uznałem za stosowne wypowiedzieć się w tym temacie.

Czy jestem zwolennikiem, czy przeciwnikiem tego pomysłu?

Pytanie jest dla mnie bezprzedmiotowe i niewarte rozważań, ponieważ samo stawianie tego tematu zawsze wywołuje taką burzę hejtu i uaktywnia przeciwników rozwoju samorządu, że nie warto nawet na ten temat rozmawiać.

Kręcimy się w chocholim tańcu – z jednej strony narzekamy na nieskuteczność samorządu, a gdy tylko ktoś chce postąpić pół kroku do przodu w budowaniu nowoczesnej struktury, natychmiast „rodzą się wątpliwości wymagające bardzo wnikliwego zastanowienia się”. W naszej samorządowej wyobraźni często nie jesteśmy w stanie wyjść poza logikę protestu i strajku w kierunku presji programowej, eksperckiej i administracyjnej. W Bundesärztekammer pracuje stu kilkunastu prawników, a w Naczelnej Izbie Lekarskiej….. a, nie powiem, bo zaraz w mediach społecznościowych będzie wniosek, że należy tych paru zwolnić, a nie przeznaczać składki lekarzy na pensje jakichś głupich prawników.

Naczelna Izba Lekarska skazana jest więc na dalsze trwanie w „kurniku” na Sobieskiego, a centralny korporacyjny wymiar odpowiedzialności zawodowej i sądownictwa ma być realizowany w dwóch mieszkankach na pięterku, bo tak jest oszczędnie, czyli godnie (jak w tym powiedzeniu o pewnej osobie: „biedna, ale godna”).

 dr Krzysztof Madej

Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Opublikował: Rafał Hołubicki

Data: 2019-09-11 14:53:08